Dla wiernych sympatyków ROSY Radom sobotni wieczór był fatalny i to nie z powodu gry naszych koszykarzy a z powodu kłopotów technicznych, które uniemożliwiły obejrzenie na żywo tak znakomitej końcówki meczu naszego zespołu. Na domiar złego, przyszło co bardziej wytrwałym słuchać relacji radiowej lokalnej rozgłośni, która krótko mówiąc odbiegała od jakichkolwiek standardów obiektywnej relacji sportowej!

„Przeciętniacy” z Radomia po fatalnej trzeciej kwarcie podnieśli się z kolan i rzucili się do walki, która o mały włos nie zakończyła się kolejnym sensacyjnym zwycięstwem podopiecznych trenera Wojciecha Kamińskiego. Stelmet Zielona Góra tylko dzięki wzorowo egzekwowanym w końcówce rzutom osobistym przez Łukasza Koszarka uratował wynik i „twarz”. Radomianie pokazali klasę i co najważniejsze zespołowość na tle bardzo wymagającego rywala. Taki wynik na pewno ujmy naszemu zespołowi nie przynosi, jest to na pewno porażka po walce, porażka z klasą. Szkoda, że tej klasy zabrakło dziennikarzowi Radio Zielona Góra!

Stelmet zaczął mecz od mocnego uderzenia i można powiedzieć, że kontrolował do połowy wynik. Co prawda ROSA Radom była dość blisko rywala, jednak do przechylenia szali ze zwycięstwem na naszą korzyść było w tym momencie daleko. Przerwa w meczu przyniosła odmianę gry, ale niestety na korzyść gospodarzy. Mistrzowie kraju w bardzo krótkim czasie powiększyli swoją przewagę, która w pewnym momencie zbliżała się do 30 punktów.

To na szczęście nie był koniec. Nasza drużyna od końcówki trzeciej kwarty do połowy finałowej odsłony nie pozwoliła faworytowi zdobyć nawet „oczka”. Ciężar zdobywania punktów wziął na swoje barki Amerykanin Korie Lucious, którego trójki w szybkim tempie „topiły” różnicę punktową zielonogórzan. ROSA doprowadziła do wyniku, w którym dosłownie jeden przestrzelony osobisty mógł odmienić losy pojedynku. Niestety ręka nie drgnęła wspomnianemu Koszarkowi a ROSIE w końcówce zabrakło czasu i Luciousa, który wykorzystał,limit przewinień. Oprócz naszego playmakera kapitalną partię rozegrał tego wieczora jego rodak Kirk Archibeque, którego „powrót” do Zielonej Góry był bardzo udany. Nasz center zaliczył kolejne double-double w tym sezonie i przez długi okres był naszą najmocniejszą „opcją” w ataku.

Stelmet Zielona Góra – ROSA Radom 91:89
(28:15, 10:15, 33:20, 20:39)

Stelmet: Koszarek 23 (2) i 12 as., Eyenga 19 (1), Dragićević 16 (2), Chanas 15 (2), Cel 7 (1), Sroka 4, Brackins 3, Cesnauskis 2, Hrycaniuk 2, Walker 0, Kucharek 0.

ROSA: Lucious 24 (3), Archibeque 21 i 12 zb., Zalewski 10 (2), Adams 8, Jeszke 7 (1), Dłoniak 6 (1), Radke 5 (1), Majewski 4, Łączyński 2, Witka 2, Kardaś 0.

Skrót meczu
Pomeczowe wywiady: Kirk Archibeque i Łukasz Koszarek
Konferencja prasowa
Fotorelacja z oficjalnej strony Stelmetu Zielona Góra