Po meczu walki, świetnej pierwszej połowie, fatalnej trzeciej kwarcie i ambitnej gonitwie za wynikiem w finałowej odsłonie, ROSA Radom uległa faworyzowanemu wicemistrzowi kraju Stelmetowi Zielona Góra 71:77. Pierwsza połowa mogła dawać nadzieje sporej grupie najwierniejszych radomskich kibiców, którzy postanowili zjawić się w Gdyni, że to ROSA może sięgnąć po największy sukces w swojej dotychczasowej historii. To team trenera Wojciecha Kamińskiego zaskoczył przeciwnika w pierwszej połowie bardzo zespołową grą, niezłą skutecznością z obwodu i bardzo dobrą obroną.

Po zmianie stron radomianie zatracili gdzieś swoją skuteczność. Nasi zawodnicy popełnili zbyt wiele „niezrozumiałych” błędów, które przy bardzo agresywnej obronie Stelmetu bardzo szybko zniwelowały wypracowaną w pierwszej połowie przewagę. Co gorsze przeciwnicy zaczęli trafiać i szybko zbudowali dość solidną przewagę, którą utrzymali do ostatniej syreny. Dopiero w końcówce finałowej odsłony, głównie dzięki indywidualnym akcjom Mike’a Taylora i pewnie egzekwowanym rzutom osobistym, radomianie nieco „podreperowali” niekorzystny wynik.

Choć koszykarze ROSY Radom nie sięgnęli po główne trofeum, mogą czuć satysfakcję z awansu do Wielkiego Finału, który z całą pewnością jest największym dotychczasowym sukcesem naszego Klubu. Co ważne, radomianie w ciągu zaledwie kilku dni „sprawdzili się” z trzema przeciwnikami, z którymi w ciągu kilku najbliższych tygodni stoczymy bardzo ważne ligowe batalie.

ROSA Radom – Stelmet Zielona Góra 71:77
(15:17, 28:18, 6:20, 22:22)

ROSA: Taylor 19 (2), Gibson 18 (2), Sokołowski 13 (1), Majewski 12 (2), Jeszke 4, Mirković 3 (1), Adams 2, Turek 0, Szymkiewicz 0, Zalewski 0.

Stelmet: Robinson 18 (4), Zamojski 18 (3), Hosley 15 (3), Koszarek 8 (2), Cel 7, Hrycaniuk 7, Lalić 4, Troutman 0, Chanas 0.

Statystyki
Skrót meczu
Konferencja prasowa: ROSA RadomStelmet Zielona Góra