Podopieczni trenera Wojciecha Kamińskiego byli o „włos” od sprawienia kolejnej wielkiej niespodzianki i zdobycia ostatniej niezdobytej „twierdzy” Tauron Basket Ligi – hali Stelmetu BC Zielona Góra. W pierwszym meczu Wielkiego Finału Tauron Basket Ligi radomianom zabrakło do szczęścia jednej, może kilku udanych akcji, by ostatecznie pokonać faworyzowanego rywala i objąć prowadzenie w serii do czterech zwycięstw. Mimo kilku okazji na rozstrzygnięcie meczu na swoją stronę, czy w regulaminowym czasie, czy w dwóch dogrywkach, nie wykorzystaliśmy przynajmniej kilku doskonałych okazji do pierwszego zwycięstwa i do uciszenia zielonogórskiej publiczności. Mimo wszystko możemy czuć oprócz ogromnego niedosytu także wielką dumę z tego, że byliśmy w stanie godnie walczyć i z „głębią składu” najlepszej polskiej drużyny i z wszelkimi „przeciwnościami”, których w trakcie całego spotkania było przynajmniej kilka. Mecz zakończył się zwycięstwem gospodarzy, a my z czystym sumieniem możemy stwierdzić, że równie dobrze mogło być 1:0 dla ROSY Radom…

Pierwsze spotkanie Wielkiego Finału od początku było bardzo wyrównane a o wyniku poszczególnych kwart decydowały detale. Premierowa odsłona meczu zakończyła się zwycięstwem gospodarzy dopiero po ostatniej akcji Dee Bost’a, który był zresztą jednym z głównych autorów pierwszego triumfu drużyny aktualnego Mistrza Polski. Amerykanin w całym meczu był „argumentem”, który przechylał szalę z prowadzeniem na stronę zielonogórzan i można śmiało powiedzieć, że kilka razy uratował honor i dumę „twierdzy CRS”. Radomianie od początku grali bez respektu do rywala, z wielką wiarą w możliwość sprawienia wielkiej niespodzianki, jednak „z różnych względów” nie mogli narzucić swojego stylu gry.

W drugiej kwarcie meczu zielonogórzanie zaczęli powoli wykorzystywać swoje atuty i w pewnym momencie wyszli na „bezpieczne” prowadzenie 36:26. W samej końcówce radomianie podkręcili jednak tempo i kilkoma udanymi akcjami zmniejszyli dystans do rywali. Trzecia część meczu padła łupem gospodarzy i przy wyniku 50:38 dla miejscowych wielu przekreśliło już ROSĘ, czy straciło nadzieję na sensacyjne rozstrzygnięcie. Wtedy dał o sobie znać „Generał” Torey Thomas, który rzucił się do odrabiania strat. Na początku czwartej kwarty uaktywnił się także Michał Sokołowski, który tego dnia był aktywny po obu stronach parkietu. Oprócz 23 zdobytych punktów „Sokół” ograniczył do prawie minimum poczynania swoich vis a vis: Mateusza Ponitki czy Karola Gruszeckiego. Koszykarze z Zielonej Góry nie potrafili sobie poradzić z presją radomian i na cztery minuty przed końcem tej części meczu ROSA Radom wyszła na prowadzenie 56:59 a publiczność „twierdzy CRS” ucichła.

Mecz przez następne kilkanaście minut był bardzo wyrównany. Zarówno miejscowi jak i radomianie mieli swoje szanse, których nie potrafili wykorzystać. Szalona końcówka, aż dwie dogrywki, wiele kontrowersji i emocje, które towarzyszyły wszystkim do ostatniej syreny będą na pewno jeszcze długo analizowane. Faktem jest jednak, że Stelmet BC Zielona Góra przechylił szalę ze zwycięstwem na swoją stronę, wygrał mecz otwarcia Wielkiego Finału 86:80 i objął prowadzenie w serii do czterech zwycięstw 1:0. Radomianom pozostaje już teraz chłodna analiza i skupienie się na następnym pojedynku, którego świadkami będziemy już w sobotni wieczór. Miejmy wszyscy nadzieję, że będzie to kolejny wielki bój, godny rywalizacji o złoto dwóch najlepszych drużyn Tauron Basket Ligi.

Stelmet BC Zielona Góra – ROSA Radom 86:80
(21:19, 14:11, 17:13, 16:25, d1. 6:6, d2. 12:6)

Stelmet: Bost 26 (3), Koszarek 14 (2), Borovnjak 14, Moldoveanu 13 (1), Gruszecki 6 (1), Ponitka 6, Hrycaniuk 3, Zamojski 2, Djurišić 2, Szewczyk 0.

ROSA: Sokołowski 23 (3), Thomas 12 (2), Zaytsev 12 (1), Szymkiewicz 11, Harris 11, Witka 6 (2), Jeszke 3, Bonarek 2, Adams 0, Hajrić 0.

Statystyki


Konferencja prasowa (RadomSport.pl)

Materiały Polsatu Sport News:
Relacja i skrót meczu
Pomeczowe wywiady:
Sokołowski punkty z obrotem