Takiego horroru nikt się nie spodziewał! A jednak, koszykarze zafundowali kibicom nie jeden zawał, atak, czy inny udar! To, co działo się dziś w radomskiej hali MOSiR, na długo zapadnie w naszej pamięci i na zawsze zostało odnotowane, zapisane i zapamiętane na kartach naszej koszykarskiej historii! Odnosimy pierwsze zwycięstwo w Koszykarskiej Lidze Mistrzów!!!

Do meczu przystąpiliśmy z dużą niewiadomą odnośnie gry naszego kapitana, Roberta Witki. Ten do hali przybył z ponad 38-stopniową temperaturą ciała, mocnym przeziębieniem, bólem brzucha i głowy. Miał w tym meczu nie wystąpić, ale musiał być obecny, by mógł być wpisanym do protokołu meczowego. Sytuacja na boisku pokazała jednak, że Robi musiał w spotkaniu wystąpić, mimo tak złego samopoczucia. Kapitan pojawił się na ostatnią minutę pierwszej kwarty, którą wygrali goście, ale nieznacznie. W tej odsłonie kibice mogli zobaczyć świetną grę Darnella, który najpierw, w kontrze, skończył akcję dunkiem, po fantastycznym podaniu Ty Brazeltona, by następnie zablokować efektownie rzut przeciwnika. Na trybunach niemal cały czas było głośno, co pozwalało nam, mimo skróconej rotacji, pozostać w grze!

Drugą kwartę rozpoczęliśmy od odrabiania strat. Mimo udanych akcji, nasi dzisiejsi goście cały czas nie pozwalali nam na zbliżenie się choćby na punkt. W początkowych minutach popełnialiśmy błędy w ataku, niepotrzebne straty, które wykorzystywali nasi rywale. Po trzech minutach byliśmy już minus osiem, ale nie poddaliśmy się! Dobra gra w obronie, w szczególności na obwodzie, pozwoliła nam wrócić do meczu, a ostatnie fragmenty kwarty pokazały, że nasz potencjał w ataku dopiero się uwidacznia. Za sprawą Michała Sokołowskiego, Darnella Jacksona i Tyrona Brazeltona z minus osiem, skończyliśmy na plus trzy i z optymizmem schodziliśmy do szatni.

Po pierwszej połowie mogliśmy być zadowoleni, ale to był dopiero, jak się okazało, początek zmagań w MOSiR Arena! Trzecia kwarta to ponownie niezwykle wyrównana walka. Zaczęliśmy ją od punktów DJa, ale goście już po chwili zaczęli odrabiać straty, Wykorzystywali swoją przewagę, która wynikała z dużo szerszej ławki. Jednak nasi koszykarze potrafili trzymać się blisko, przede wszystkim za sprawą naszej podstawowej jedynki i walczącego Michała Sokołowskiego. Końcówka tej części gry nieznacznie dla Greków i po trzydziestu minutach prowadziliśmy już tylko jednym punktem.

Mimo już ogromnych emocji, najlepsze miało dopiero nadejść. To, co działo się przez kolejne 25. minut (o tym za chwilę!) przerosło wszelkie oczekiwania kibiców zgromadzonych w hali, oraz tych przed telewizorami, którzy obserwowali nasze poczynania w stacji Canal+ Sport 2. W czwartej kwarcie przycisnęliśmy w obronie, niestety kilka akcji było potraktowanych jako faul i w groźnej sytuacji znaleźli się Michał Sokołowski i Robert Witka. Obaj, mając po cztery faule na koncie, musieli zostać na parkiecie, by utrzymywać ROSĘ w grze. Było pewnym, że aby utrzymać się w meczu, będziemy musieli stanąć na przysłowiowej głowie. Na swoje barki grę wziął wówczas nasz rozgrywający, Tyrone Brazelton i to przede wszystkim dzięki niemu udało nam się dotrwać do końca kwarty i skierować mecz na dodatkowe pięć minut. BA! Mieliśmy nawet akcję na zwycięstwo, ale tej nie udało zakończyć się skutecznie, choć Sokół był bardzo blisko…

Pierwsza dogrywka to gra niemal kosz za kosz. Cały czas szalał Ty, do gry wreszcie włączył się Gary Bell, którego punkty były nam niezwykle potrzebne. Przebieg dogrywki był niemal identyczny jak czwartej kwarty. Goście wychodzili na prowadzenie, my goniliśmy… W tej części meczu górę wzięła twarda obrona i to obrona spowodowała, że stało się to, czego uniknąć chcieliśmy. Za pięć przewinień spadli z parkietu obaj wspomniani wcześniej koszykarze i nasza rotacja, już skromna, jeszcze bardziej się zawęziła. Na kilkanaście sekund przed końcem tej części gry przyjezdni prowadzili 71:68. Sytuacja była trudna, ale kolejna akcja przyniosła euforię na trybunach. Piłkę otrzymał Brazelton i z zimną krwią oddał rzut, trafiając za trzy, i tym samym doprowadzając do remisu i drugiej dogrywki!

Horror trwał i trwał! Druga dogrywka przyniosła jeszcze więcej emocji! Goście za wszelką cenę chcieli nam odskoczyć. Wiedząc, że nie mieliśmy zawodników na zmiany, rotowali często, wymieniając się siłami i energią. To pozwalało im co chwilę wychodzić na minimalne prowadzenie. I gdy już nadzieja niemal umarła, piłkę dostał młody, ale bardzo ambitny Maciej Bojanowski, który bez wahania oddał rzut zza linii 6,75m i… trafił! Został jeden punkt do odrobienia! Kolejną akcję obroniliśmy i mieliśmy olbrzymią szansę na zwycięstwo! Faulowany przy rzucie był niesportowo Darnell Jackson. Z dwóch osobistych wykorzystał jeden i wówczas, na kilkanaście sekund przed końcem, na tablicy widniał kolejny remis! Piłka nasza – dostał ją Ty i oddał rzut. Niestety był on niecelny… To oznaczało kolejne pięć minut walki!

Przy wspaniałym dopingu nasi koszykarze pokazali rewelacyjny basket! W trzeciej dogrywce nie było co zbierać! Zaczęliśmy od mocnego uderzenia. Najpierw Damian Jeszke, a następnie Gary Bell, trafili trójki, co pozwoliło nam odskoczyć na sześć punktów. Kolejne trafione rzuty wolne Ty Brazeltona dały, mogło się wydawać, bezpieczną przewagę. Po chwili jednak goście trafili trójkę, zmniejszając naszą przewagę do pięciu punktów. Ale to nie wyhamowało naszych koszykarzy. Odpowiedź była natychmiastowa – kolejna trójka Damiana Jeszke podłamała Greków, którzy z akcji na akcję bili głowami w radomski mur. Do końca spotkania punkty zdobywane były już tylko z linii rzutów osobistych, a to oznaczało jedno. ROSA Radom zwycięska! ROSA Radom fantastycznie inauguruje Koszykarską Ligę Mistrzów! ROSA Radom pokonuje PAOK BC Saloniki!

Chylimy czoła przed naszymi kibicami! Daliście nam niesamowitego powera! Na ławce było nas niewielu, ale Wy uzupełniliście dziś naszą rotację perfekcyjnie! Dziękujemy!!!

Fantastyczny wieczór w Radomiu, fantastyczny wieczór dla kibiców i fantastyczny wieczór dla koszykarskiej Polski! Mamy TO! Zapisujemy pierwsze zwycięstwo i pracujemy nad kolejnymi! Następny mecz w FIBA Basketball Champions League zagramy na wyjeździe na Łotwie, gdzie zagramy z drużyną BC Ventspils. To spotkanie obejrzycie w stacji Canal+ Sport 25 października od godziny 18.
ROSA Radom – PAOK BC 93:85
(15:17, 18:13, 18:20, 14:15, d1. 6:6, d2. 8:8, d3. 14:6)

ROSA: Brazelton 36, Bell 17, Sokołowski 12 i 11zb., Jackson 12, Jeszke 9, Bojanowski 5, Witka 2, Adams 0, Bonarek 0, Zegzuła 0.

PAOK: Sibert 19, Clanton 16, Glyniadakis 14, Bryant 11, Tsochlas 9, Peiners 7, Chrysikopoulos 6, Miljenovic 3, Koniaris 0, Taylor 0, Kamaras 0.
Statystyki

Fotorelacja Tomka Fijałkowskiego

Konferencja prasowa

Skrót spotkania

DJ pakuje w kontrze po podaniu Ty Brazeltona