Wiedzieliśmy, że w Dąbrowie łatwo nie będzie. Koszykarze z Dąbrowy Górniczej udowadniają w tym sezonie, że mają niesamowity team i świetną organizację gry, a czołówka ligi jest dla nich otwarta. Nie inaczej miało być również i w dzisiejszym meczu…

Starcie z wicemistrzem kraju było dla dąbrowian dobrym sprawdzianem swojej formy, zwłaszcza, że całkiem niedawno pokonali oni mistrza z Zielonej Góry. Choć ostatniego meczu z BM Slam Stalą już do dobrych zaliczyć nie mogli. Właśnie dlatego wiedzieliśmy, że dzisiejsi gospodarze za wszelką cenę będą chcieli zrehabilitować się za ostanią porażkę w Ostrowie, do tego przed własną publicznością nikt nie lubi przegrywać. Stanęliśmy zatem w szranki z silnym zespołem, głodnym zwycięstw, lecz z podobnym założeniem na parkiet wybiegły radomskie Smoki!

Ostatnie mecze w Champions League bardzo nas podbudowały i za wszelką cenę formę z europejskich parkietów chcieliśmy przenieść na rodzime podwórko. To się udało już w pierwszej kwarcie, gdzie po 10. minutach schodziliśmy z jednopunktowym prowadzeniem. Niestety kolejna kwarta należała już do gospodarzy, którzy tracili mniej piłek i lepiej organizowali grę obronną. Przewaga była nieznaczna, zaledwie czteropunktowa, więc na przerwę schodziliśmy bez specjalnego zamałania. Wiedzieliśmy, że czeka nas ciężka przeprawa i walka na całego w kolejnych dwudziestu minutach.

Drugą połowę zaczęliśmy zdecydowanie lepiej. Do połowy kwarty daliśmy rzucić gospodarzom tylko cztery punkty, sami aplikując ich dziewięć i trener dąbrowian zmuszony był poprosić o przerwę. Od tego momentu gra toczyła się kosz za kosz, więc wcześniej wypracowana przewaga dała nam wygraną trzecią odsłonę i ostatecznie remis przed decydującą kwartą! Tę otworzyły rzuty za trzy. Wpadało w tym fragmencie kapitanowi Robertowi Witce, ale gospodarze nie byli dłużni i odpowiadali tym samym. To była wyniszczająca wojna z dystansu, która zakończyła się przerwą, poproszoną przez coacha Kamińskiego, kiedy to nasza ekipa traciła do koszykarzy z Dąbrowy cztery, bardzo cenne punkty. Cenne, bo w końcowym rozrachunku okazało się, że były one na miarę zwycięstwa… Choć byliśmy o włos od doprowadzenia do remisu na kilkanaście sekund przed końcem (dwa celne osobiste Jarka Zyskowskiego z trzech oddawanych), to jednak cieszyć się z wygranej mogli dziś gospodarze.

Przegrywamy dziś w Dąbrowie po bardzo zaciętym i emocjonującym spotkaniu, w którym nasi dzisiejsi przeciwnicy po raz kolejny udowodnili, że należą do czołówki ligi w sezonie 2016/2017.
MKS Dąbrowa Górnicza – ROSA Radom 71:67
(21:22, 13:9, 16:19, 21:17)

MKS: Johnson 16, Pamuła 16, Wołoszyn 11, Wilson 9, Parzeński 5, Gray 5, Szymański 3, Piechowicz 3, Wieczorek 3, Kucharek 0.

ROSA: Zyskowski 17, Brazelton 12, Jackson 11, Bell 8, Witka 8, Sokołowski 5, Zegzuła 3, Adams 3, Bonarek 0, Bojanowski 0.
Statystyki

Konferencja prasowa
Skrót spotkania
Wypowiedzi zawodników