Być może nie tak wyobrażali sobie kibice nasze dzisiejsze starcie z mistrzem Francji. Być może oczekiwania były jednak znacznie wyższe niż rzeczywistość… Graliśmy z nie byle kim, a z wielkim Asvelem, uczestnikiem Euroligi, wielokrotnym i obecnym mistrzem Francji, który ma w swoich szeregach znakomitych koszykarzy, umiejących grać jak prawdziwy zespół.

Zadanie było przed nami badzo trudne. Wygrać bowiem z tak silnym kadrowo zespołem w naszej sytuacji graniczyłoby z cudem, zresztą z tak grającymi koszykarzami z Francji, jakich mogliśmy oglądać dzisiejszego wieczoru w hali MOSiR, każdy europejski klub miałby olbrzymie problemy. Chylimy czoła, doprawdy, chylimy czoła przed przeciwnikiem. Zagrał fantastyczne zawody, w których my byliśmy zaledwie cieniem. Jednak nie można napisać, że walki nie podjęliśmy. Wręcz przeciwnie! Rzuconą rękawicę podnieśliśmy i graliśmy najlepiej, jak potrafiliśmy. To nie my dziś zagraliśmy słabo, to po prostu przeciwnik był dziś bardzo dobrze dysponowany i poza naszym zasięgiem…

Nie załamujemy się. Ta porażka nauczy nas wiele i da kolejny materiał do analizy, z którego wyciągniemy naukę i wnioski, które, miejmy nadzieję, zaprocentują już wkrótce.

Środa będzie dniem odpoczynku. Spotkamy się w hali MOSiR na specjalnym evencie na rzecz walki z narkotykami i dopalaczami, na który serdecznie zapraszamy. W czwartek wrócimy do treningów, do których przystąpi nasz nowy rozgrywający, który, wierzymy, doda do naszej gry świeżości i zespołowości, której troszkę nam ostatnio brakuje…

 

ROSA Radom – Asvel Lyon-Villeurbanne 63:83
(21:28, 12:19, 15:26, 15:10)

ROSA: Jackson 17, Sokołowski 10, Brazelton 9, Zegzuła 8, Bell 7, Bojanowski 6, Zyskowski 4, Adams 2, Bonarek 0, Witka 0.

Asvel: Dragovic 16, Lang 16, Sy 12, Hodge 10, Watkins 10, Nelson 7, Uter 6, Noua 6, Diawara 0, Hangoue 0.

 

Statystyki

Fotorelacja Tomka Fijałkowskiego

Konferencja prasowa