Wreszcie! Na ten wyraz czekaliśmy już od jakiegoś czasu, jeśli chodzi o potyczki ligowe z bardzo mocnym rywalem. Dziś nawet liczy się on podwójnie, bowiem ograliśmy silną ekipę ze Słupska na ich własnym parkiecie!

Wiedzieliśmy, że koszykarze Energi Czarnych są mocni i żeby wygrać, trzeba się będzie wspiąć na wyżyny swoich umiejętności. Obawy były, a jakże, zwłaszcza, że nasza polska rotacja była uszczuplona o jednego koszykarza. Żeby dopełnić regulaminową szóstkę, do protokołu został również wpisany Damian Jeszke (czekamy na Ciebie!!!), ale wiadomo było, że w meczu nie wystąpi. Swój debiut zaliczył za to nasz nowy koszykarz, Amerykanin Jordan Callahan i trzeba przyznać, że widać było nieco tremy w jego grze. Jesteśmy pewni, że z meczu na mecz czuć się będzie znacznie pewniej.

Pierwsza połowa rozwiała wszelkie niewiadome. O ile po pierwszej kwarcie nasze prowadzenie nie było jeszcze jakieś bardzo widoczne, bo przecież cztery punkty odrobić można w oka mgnieniu, to już w drugiej kwarcie po prostu rządziliśmy. Nie boimy się napisać, że można było przecierać oczy ze zdumienia patrząc co wyczyniają radomskie Smoki. Funkcjonowało niemal wszystko! Wpadało z dystansu, udawały się wjazdy pod kosz, a obrona to cud, miód i malyyyna! Jak zwykle na wysokim poziomie działała nasza zbiórka, ale tej by nie było, gdyby nie świetne zastawianie. Nie wiemy, czy wszyscy wiedzą, ale nasz team jest najlepiej zbierającą drużyną w Polskiej Lidze Koszykówki. Taki mały detal.

To wszystko złożyło się na koncertowo zagrane dwadzieścia minut, po których prowadziliśmy aż 21. punktami. Można? Ano można! Ale przed nami były jeszcze kolejne dwie kwarty więc nie mogliśmy pozwolić sobie na pełen relaks, nie z taką ekipą jak Energa Czarni Słupsk! Wypracowaliśmy sobie wysoką przewagę – ok! Ale teraz zadanie trudniejsze, bowiem musieliśmy ją obronić!

Otwarcie trzeciej odsłony pokazało, że gospodarze nie odpuszczą i mimo dużej straty, zamierzają odbić się od dna i kierować ku górze. Run 10:2 bardzo szybko sprowadził nas na ziemię i przypomniał, że gramy z klasowym rywalem! Na całe szczęście nasze głowy dość szybko się ochłodziły i nie pozwoliliśmy na zniwelowanie większości z naszej przewagi. Przed ostatnią kwartą wciąż było dość bezpiecznie, ale już na plecach czuliśmy nieświeży drapieżny oddech, bowiem pantery zaczęły się niebezpiecznie rozpędzać. Nie pozostało nam nic innego, jak wyhamować te niedobre kociaki! Tak też uczyniliśmy! Pełna kontrola wydarzeń w ostatnich dziesięciu minutach pozwoliła odnieść nam niezwykle cenne, w pełni zasłużone zwycięstwo! Właśnie tego najbardziej potrzebowaliśmy. Ogranie silnego rywala z pewnością podniesie nasze morale i pozwoli jaśniej spojrzeć na najbliższą, koszykarską przyszłość!

Przed nami teraz długa, autokarowa podróż na Litwę, na którą udamy się prosto ze Słupska. Tę podróż spędzimy w miłej, przyjaznej i rodzinnej atmosferze, a wszystko dzięki dzisiejszej wygranej!
Energa Czarni Słupsk – ROSA Radom 70:83
(15:19, 12:29, 22:16, 21:19)

Czarni: Ginyard 21, Surmacz 14, Lewis 12, Kravish 8, Jackson 6, Blassingame 4, Dąbrowski 3, Seweryn 2, Mokros 0, Cesnauskis 0.

ROSA: Sokołowski 22 i 11zb., Brazelton 17, Bell 11, Jackson 11, Witka 8, Zyskowski 7, Callahan 5, Adams 2, Bonarek 0, Bojanowski 0.
Statystyki