Tak jak się spodziewaliśmy, początek niedzielnego spotkania był bardzo zacięty i wyrównany, a to oznaczało, że tak właśnie mogło wyglądać to starcie do ostatnich sekund meczu. Cóż, jak się później okazało, wyglądało troszeczkę inaczej…

Na trybunach pojawiła się liczna grupa kibiców z Kutna, którzy już przed rozpoczęciem spotkania dali o sobie znać, a od pierwszych akcji meczu pomagali swoim jak mogli. Dłużni im nie byli naturalnie nasi fani, którzy na głośny doping przyjezdnych odpowiadali jeszcze głośniej, za co serdecznie im dziękujemy! Obie nacje stworzyły atmosferę prawdziwego koszykarskiego święta! Nie inaczej było na parkiecie.

Mimo nieznacznego prowadzenia gości przez niemal całą pierwszą kwartę, udało nam się w samej końcówce wyjść na jednopunktowe prowadzenie za sprawą celnego trafienia kapitana z dystansu. Nieco inaczej wyglądała gra w kolejnej odsłonie. Tę lepiej rozpoczęły Smoki! Już po niespełna 90. sekundach trener gości zmuszony był do wzięcia swojej pierwszej przerwy na żądanie. Jak się później okazało, nie przyniosło to wymiernych efektów, bowiem nasi koszykarze z minuty na minutę grali coraz lepiej i nie pozwolili złapać wiatru w żagle przyjezdnym. Skuteczne były przede wszystkim nasze kontry, z którymi goście nie mogli sobie poradzić, a warto jeszcze dodać, że znacznie lepiej niż w pierwszej kwarcie, funkcjonowała nasza obrona. Pierwsza połowa nasza!

Trzecią kwartę świetnym wjazdem pod kosz zakończonym dunkiem, otworzył Robert Witka. Już wtedy wiedzieliśmy, że musi być dobrze. Nie było mowy o pomyłce! Z akcji na akcję nasi koszykarze jeszcze bardziej napędzali boiskowe wydarzenia. Mimo, że w ataku nie szło wszystko po naszej myśli, to byliśmy bardzo uważni w obronie, a to w zupełności wystarczyło, by kontrolować przebieg gry w tej części meczu i nie dać się dogonić gościom.

W ostatniej ćwiartce nie pozostało nam nic innego, jak dopełnić dzieła i dowieźć do końca wypracowaną wcześniej przewagę. Co sobie założyliśmy, tego też dokonaliśmy. Już na początku uzyskaliśmy kilka dodatkowych oczek przewagi, bez odpowiedzi gości, co pozwoliło swobodnie kontrolować dalsze losy tego meczu. Graliśmy skutecznie, na luzie i do tego dobrze w obronie, goście nie byli w stanie dorównać nam kroku i musieli uznać naszą wyższość. Zwyciężamy z Polfarmexem i tym samym odnosimy szóste, bardzo cenne zwycięstwo w sezonie 2016/2017!

W spotkaniu nie wystąpił Tyrone Brazelton, który narzeka na uraz stopy, oraz powracający do zdrowia Damian Jeszke, którego powinniśmy zobaczyć na parkiecie już w kolejny weekend podczas starcia z AZS Koszalin. A tymczasem pakujemy torby i niebawem wyruszamy do Grecji na pierwszy rewanż w Koszykarskiej Lidze Mistrzów. We wtorek zagramy z PAOKiem Saloniki!
ROSA Radom – Polfarmex Kutno 72:52
(19:18, 21:14, 8:8, 24:12)

ROSA: Sokołowski 15, Callahan 13, Jackson 8, Zyskowski 8, Bojanowski 7, Witka 7, Adams 6, Bell 4, Zegzuła 3, Bonarek 2.

Polfarmex: Fraser 11, Wallace 10, Sałasz 6, Berisha 6, Bartosz 6, Kowalczyk 6, Kobus 4, Sobczak 3, Pawlak 0, Pruefer 0.
Statystyki

Konferencja prasowa