Do sezonu 2008/2009 przystępujemy jako jeden z głównych faworytów do awansu do I ligi. Nic w tym dziwnego skoro przed rozgrywkami zespół został znacząco wzmocniony przez graczy występujących w ostatnich kilku sezonach w czołowych zespołach zaplecza ekstraklasy. I tak do Radomia po trzech latach gry w Siarce Tarnobrzeg wracają wychowankowie radomskich klubów: Piotr Kardaś (MKS Ekonomik) i Daniel Wall (MKS Piotrówka). Dodatkowo zespół wzmacnia wyróżniający się w sezonie 2007/2008 center Stali Stalowa Wola (I liga) Michał Nikiel. Z klubem przedłużyli kontrakty wszyscy podstawowi gracze z udanego dla nas sezonu 2007/2008: Tomasz Wróbel, Tomasz Sosnowik, Tomasz Baszak, Jakub Zalewski, Przemysław Kogut, Karol Gutkowski i Konrad Kapturski. Zespół wydaje się kompletny, nic więc dziwnego, iż Zarząd Klubu postawił przed zawodnikami prowadzonymi przez duet trenerski Piotr Ignatowicz i Robert Bartkiewicz ambitny cel awansu na zaplecze ekstraklasy.

Przedsezonowe sparingi wydają się potwierdzać nasze aspiracje. Zwycięstwa nad drużynami z I ligi lub czołowymi ekipami II ligi potwierdzały dobre przygotowanie do sezonu. Sala popularnego „Ekonomika”, pomimo wprowadzenia biletów wstępu na mecze ligowe, zapełniała się kibicami pragnącymi podziwiać widowiskowe akcje swoich pupili i zagrzewać ich do zwycięstwa w każdym meczu.

Pierwsze dwa mecze sezonu to pewne zwycięstwa, nad beniaminkiem z Łowicza i groźną drużyną z Kutna. Niestety już trzecia kolejka ligowa sprowadziła nas na ziemię, uświadamiając iż w imię sportowej maksymy „Bij faworyta” wiele drużyn w meczach z nami będzie wznosić się dosłownie na wyżyny swoich umiejętności, walcząc jednocześnie z niespotykaną determinacją i wolą zwycięstwa. Takiego właśnie podejścia doświadczamy w pojedynku z drugim beniaminkiem – UKS Łęczyce. Po bardzo wyrównanym meczu ulegamy minimalnie gospodarzom tego spotkania.

Po tym meczu wszyscy od Zarządu Klubu po zawodników i trenerów uświadamiamy sobie, że osiągnięcie celu nie będzie spacerkiem. Kolejne mecze to seria zwycięstw naszej drużyny, zarówno na swoim parkiecie jak i na wyjeździe. Kibice coraz chętniej i częściej goszczą na trybunach hali Ekonomika, głośnym i żywiołowym dopingiem zagrzewając swoich pupili do dobrej gry i zwycięstw.

Po serii ośmiu kolejnych zwycięstw plasujemy się na drugim miejscu tworząc wraz z Astorią Bydgoszcz i AZS Politechniką Warszawa ścisłą czołówkę II ligowej tabeli. Na „Mikołajki” fundujemy swoim kibicom przekonywujące zwycięstwo z liczącym się zespołem Pierników Toruń. W ostatnim meczy 2008 roku, w przedświątecznym tygodniu na kibiców czekała prawdziwa gratka; mecz z AZS Politechniką Warszawską o prymat na półmetku rozgrywek. Zawody ligowe z liderem tabeli wzbudził niespotykane zainteresowanie ze strony kibiców. Już na pół godziny przed meczem próżno było szukać wolnego miejsca na trybunach. Spóźnialscy musieli zadowolić się miejscami stojącymi. W ogłuszającym dopingu obie drużyny stoczyły pasjonujący pojedynek. Szala zwycięstwa przechylała się raz na jedną raz na drugą stronę. Niestety w trzeciej kwarcie nie wykorzystaliśmy momentu, kiedy udało się uzyskać 13 punktowe prowadzenie. Nie umieliśmy „dobić” przeciwnika. Goście w kilka minut czwartej kwarty odrobili straty a celnymi rzutami z dystansu wypracowali 11-punktowe zwycięstwo. Spotkanie przy wigilijnym stole przebiegło niestety w minorowych nastrojach.

Nowy rok zaczynamy od wyjazdu na arcytrudny teren do jednego z faworytów Astorii Bydgoszcz. Do meczu podchodzimy bardzo skoncentrowani pełni woli rehabilitacji za ostatnią porażkę. Na trybunach dodaje nam otuchy grupa najwierniejszych kibiców z Radomia na czele z naszym głównym sponsorem Panem Romanem Saczywko. Mecz jest pasjonującym widowiskiem dla kibiców obu drużyn. Żadnej z nich nie udało się uzyskać przewagi mogącej przeciwnikowi odebrać nadzieję na wygraną i przechylić szale zwycięstwa. W drużynie gospodarzy rewelacyjne zawody rozgrywają tradycyjnie Dorian Szytenholm, Artur Gliszczyński i Przemysław Gierszewski. Ten ostatni w końcówce meczu zdobywa punkty w kluczowych momentach, trafiając z wręcz niewiarygodnych pozycji (głównie zza linii 6,25m). Niestety ponownie musimy uznać wyższość naszych przeciwników, przegrywając 83:89.

Po drugiej z rzędu porażce w drużynie daje się odczuć napięcie i nerwowość wynikającą z wyników, będących poniżej oczekiwań, krytyki ze strony części kibiców i rodzącego się braku wzajemnego zaufania. Jednocześnie coraz mocniej zespół odczuwa presje na wynik sportowy ze strony całego środowiska: kibiców, mediów i sponsorów. Rundę rewanżową zaczynamy od wysokiej wygranej z walczącym o utrzymanie Księżakiem Łowicz, która nieco poprawia nastroje w zespole.

Następny przeciwnik – AZS WSGK Kutno to już drużyna z zupełnie innej „półki”. Zespół będący „na fali” sprawił już w sezonie nie jedną niespodziankę pokonując wyżej notowanych rywali. Z ubolewaniem musimy przyznać, iż tego meczu ponownie nie możemy zaliczyć do udanych. Niesieni dopingiem swojej publiczności i mający swoich liderów w osobach nieobliczalnego strzelca i reżysera gry Radosława Kubali oraz bardzo solidnego gracza podkoszowego Mirosława Rajkowskiego gospodarze, sprawiają kolejną niespodziankę, pokonując nasz team 9 punktami. Jak się okazało porażka ta stała się początkiem największego kryzysu w krótkiej historii klubu. Na pomeczowym podsumowaniu gry, jakiego tradycyjnie dokonuje trener w szatni, miała miejsce kulminacja niezadowolenia i eksplozja wzajemnych pretensji. Próba poszukiwania przyczyn słabej dyspozycji zespołu przerodziła się w pyskówkę połączoną z męską wymianę zdań pomiędzy trenerem i jednym z zawodników. Niestety emocje wymknęły się spod kontroli. W potoku zbędnych słów, zostało powiedziane o wiele za dużo niż można by uznać za dopuszczalną norme stosunków między trenerem, a zawodnikiem. Zarząd Klubu stanął przed najpoważniejszym problemem – rozwiązania ewidentnego i groźnego dla przyszłości klubu konfliktu w zespole.

Po wysłuchaniu obu stron i wnikliwej analizie sytuacji zdecydowano się na bardzo trudna i bolesną, aczkolwiek chyba jedyną możliwą w takiej sytuacji decyzję. Za grę i dalszą współpracę podziękowano jednemu z liderów zespołu i ulubieńcowi radomskiej publiczności – Danielowi Wallowi. Na szczęście zespół potrafił się skonsolidować i pokazał wielki charakter. Po odejściu wspomnianego Walla drużyna zmieniła swoje oblicze i styl gry. Lukę na pozycji niskiego skrzydłowego wypełnił nieangażujący się dotychczas w grę trener Piotr Ignatowicz. Zespół pozbierał się psychicznie i odzyskał pewność siebie, odnosząc jedenaście kolejnych zwycięstw, przerwanych dopiero porażką w przedostatniej wyjazdowej kolejce z AZS Politechniką Warszawską.

Na zakończenie sezonu czekał nas arcyważny mecz z Astorią Bydgoszcz o II miejsce w tabeli. Do Radomia przyjechała wspierać swoich zawodników grupa przeszło pięćdziesięciu najwierniejszych kibiców Astorii. Był to niewątpliwie jeden z najtrudniejszych meczy w sezonie. Drużyna naszych przeciwników wzniosła się na szczyty swoich niemałych umiejętności, rozgrywając w opinii wielu obserwatorów jeden z najlepszych meczy w sezonie. Ostatecznie zwyciężamy dwoma oczkami, po indywidualnej akcji „2 + 1” w ostatnich sekundach meczu naszego lidera Piotra Kardasia, zapewniając sobie tym samym lepszą pozycję wyjściową w fazie play-off.

W pierwszej rundzie ponownie natrafiamy na naszego ostatniego rywala – zespół Astorii. W pierwszym meczy jesteśmy zdecydowanie lepszym zespołem pod każdym względem i zwyciężamy 22 punktami. Do Bydgoszczy jedziemy z nastawieniem odniesienia zwycięstwa i zakończenia rywalizacji już w drugim meczu. Rewanż był o wiele bardziej wyrównany jednak wyższość naszej ekipy nie podlegała dyskusji. W najtrudniejszych momentach ciężar gry brali na siebie najbardziej doświadczeni zawodnicy – Piotr Ignatowicz, Piotr Kardaś i Michał Nikiel, doprowadzając do zwycięstwa.

W pierwszym dla ROSA-Sportu „Wielkim Finale” czekał na radomian po zwycięstwie 2:1 w serii nad ŻTS Nowy Dwór Gdański zespół AZS Politechniki Warszawskiej. Zespół naszych rywali na finałową rozgrywkę wzmocnił się zawodnikami I-ligowej Polonii 2011 Warszawa, z którą miał podpisaną umowę partnerską. Na mocy tejże umowy zawodnicy poniżej 22 roku życia mogli jednocześnie reprezentować barwy obu klubów. Grupa zawodników, którzy większość sezonu rozegrała w drużynie zaplecza ekstraklasy i wywalczyła z nią awans do najlepszej polskiej ligi okazała się olbrzymim wzmocnieniem. Należeli do nich: Tomasz Śnieg, Piotr Pamuła, Jarosław Mokros i Tomasz Jankowski. Ci młodzi, ale niezwykle utalentowani zawodnicy w finałowej meczach przechylili szale zwycięstwa na swoją stronę. Mimo ambitnej postawy i determinacji obiektywnie należy przyznać, iż nasi przeciwnicy w takim składzie byli od nas lepsi. Przegrywamy wyraźnie oba mecze, w Warszawie różnicą 11 oczek, w Radomiu 19. Awans w tym sezonie przypadł niestety zespołowi ze stolicy.

Mimo nie zrealizowania przedsezonowego celu, rozgrywki uznaliśmy za bardzo udane. W bardzo silnej i wyrównanej grupie A zajęliśmy II miejsce pokazują szczególnie w II części sezonu kawał dobrego basketu. Rozczarowanie i rozgoryczenie finałową porażką szybko ustępuje miejsca myśleniu o najbliższej przyszłości. A tu cel pozostaje ten sam – awans do I ligi. Zarząd Klubu postanawia złożyć wniosek o przyznanie klubowi kolejnej „Dzikiej Karty” na grę w I lidze. Na zebraniu kończącym sezon przedstawiciele klubów po burzliwej debacie wypracowali kompromisowe rozwiązanie na sezon 2009/2010 – poszerzenia I ligi do osiemnastu zespołów. Wiele wtedy wskazywało, iż będzie ogromna szansa na to, aby Zarząd PZKosz uwzględnił nasz wniosek. Spełniliśmy przecież wszystkie wyznaczone kryteria, byliśmy pozytywnie postrzegani za organizację Klubu, stabilność finansową a przede wszystkim poziom sportowy. Niestety decyzja władz z 28 lipca 2009 roku była dla nas przykrym zaskoczeniem. Liga pozostałą w dotychczasowym kształcie szesnastu zespołów, a jedyne wolne miejsce zostało przyznane zespołowi Assecco II Sopot.

Nieprzychylna decyzja Władz Związku kończy nasze marzenia o grze na zapleczu ekstraklasy. Uczucie zawodu nie trwa jednak zbyt długo. W myśl staropolskiego przysłowia „co się odwlecze, to nie uciecze” postanawiamy przystąpić do sezonu 2009/2010 w II lidze jeszcze lepiej przygotowani pod każdym względem, z jeszcze większą determinacją i z jeszcze większą wolą wywalczenia awansu w sportowej rywalizacji.

Opracował Robert Bartkiewicz