Mimo goryczy porażki w Wielkim Finale sezonu 2011/2012, Zarząd Klubu Sportowego ROSA Radom jak zwykle bardzo szybko rozpoczął prace mające na celu budowę drużyny na sezon 2012/2013. Swoje działania rozpoczął od przedłużenia umowy z dotychczasowym szkoleniowcem Mariuszem Karolem w dniu 29 maja 2012 roku. Choć w kuluarach coraz częściej mówiono o zaproszeniu ROSY Radom do rozgrywek Tauron Basket Ligi, to Zarząd Klubu powierzył trenerowi misję budowania zespołu na miarę sportowego awansu do PLK w najbliższym sezonie zaplecza ekstraklasy!

Niecały miesiąc później, 26 czerwca 2012 roku, wpłynęło do Klubu Sportowego ROSA Radom oficjalne zaproszenie od PLK S.A. do udziału w rozgrywkach Polskiej Ligi Koszykówki w sezonie 2012/2013. Dzień później po konsultacjach ze sponsorem strategicznym zapadła decyzja o przyjęciu zaproszenia do gry w najlepszej polskiej lidze koszykówki.

11 lipca 2012 roku na specjalnie zwołanej konferencji prasowej z udziałem Prezydenta Miasta Radomia Andrzeja Kosztowniaka, Prezesa Polskiej Ligi Koszykówki S.A. Jacka Jakubowskiego, Dyrektora ds Sportowych i P.R. Adama Romańskiego, Prezesa ROSA S.A. Przemysława Saczywko, Generalnego Managera ROSA S.A Roberta Bartkiewicza oraz trenera ROSY Radom Mariusza Karola, oficjalnie poinformowano o udziale ROSY Radom w rozgrywkach Tauron Basket Ligi w sezonie 2012/2013: „Zaproszenie do ekstraklasy odbieramy jako organizacyjny sukces naszego Klubu. W naszej krótkiej historii nie raz udowadnialiśmy, że staramy się zawsze podążać własnymi ścieżkami. Często działaliśmy nieszablonowo, niektórzy mówili, że idziemy wręcz pod prąd. Jednak zawsze przyświecało nam marzenie, aby nasz Klub znalazł się w elitarnym gronie najlepszych polskich zespołów. Dziś mogę powiedzieć, że mamy w Radomiu Ekstraklasę! Oczywiście przed nami jeszcze ogrom organizacyjnej pracy, ale nie boimy się tego wyzwania i wierzę, że mu podołamy” – oznajmił prezes Przemysław Saczywko

Bardzo szybko okazało się, że te wypowiedziane na konferencji prasowej słowa znalazły potwierdzenie w rzeczywistości. Przed całym sztabem ludzi pracujących na co dzień w Klubie postawione zostało zadanie bardzo szybkiego przygotowania się do rogrywek w najlepszej polskiej lidze. Z organizacyjnego punktu widzenia zadanie to często wyglądało na wręcz nierealne, choćby ze względu na szereg barier związanych z małą halą MOSiR, jej nawierzchnią, nieodpowiednimi koszami, zbyt małą liczbą miejsc dla kibiców czy specjalnych stref dla przedstawicieli mediów. Krok po kroku wszystkie przeszkody i problemy zostawały pokonywane a lokalni sympatycy basketu mogli cieszyć swe oczy i nowym, efektownym parkietem i bardzo ciekawą kampanią reklamową promującą występy radomskiego beniaminka w Tauron Basket Lidze.

W drużynie trenera Mariusza Karola pojawili się już wkrótce zawodnicy, na których barkach miał spoczywać wyznaczony przed rozgrywkami cel minimum. Radomski przedstawiciel ekstraklasy miał już w pierwszym sezonie występów w najlepszej polskiej lidze zapewnić sobie przynajmniej dziesiąte miejsce. Miejsce być może odległe, ale dające komfort długoletniej pracy, gdyż w lidze kontraktowej oprócz szeregu wymogów, nie wolno plasować się drużynom na dwóch ostatnich miejscach przez dwa kolejne sezony. W kadrze radomskiej ekipy pojawili się jako pierwsji byli, czołowi zawodnicy Sokoła Łańcut Marcel WilczekPaweł Bogdanowicz. Równocześnie zakontraktowano „serbskie trio” w osobach znanego i doświadczonego na polskich parkietach Slavisy Bogavaca a także Slavena CupkovićaNikoli Vasojevića. W połowie lipca ROSA Radom pozyskała grającego poprzednio w AZS Koszalin, niskiego skrzydłowego J.J.Montgomerego. Obok Bogavaca to właśnie waleczny Amerykanin miał być filarem ekipy trenera Karola. W historycznym dla Radomia sezonie w drużynie znaleźli się także zawodnicy z poprzedniego sezonu: radomianie Piotr KardaśJakub Zalewski a także Artur Donigiewicz, Michał Nikiel, Hubert Radke.

Drużyna bardzo szybko rozpoczęła męczące przygotowania do debiutanckiego sezonu a wyniki niektórych gier kontrolnych mogły napawać umiarkowanym optymizmem. Cel dla zespołu pozostał jednak ten sam a jak wkrótce pokazało życie, zderzenie z poziomem ekstraklasy było lekcją bolesną nie tylko z punktu widzenia organizacyjnego. Poza pierwszym, debiutanckim starciem w Zgorzelcu z tamtejszym Turowem radomianie grali dobrze, ambitnie, walecznie, czesto wręcz zaskakiwali przeciwnika, jednak w decydujących momentach widać było brak wyrachowania i doświadczenia na tym poziomie rozgrywek. Nade wszystko widoczny był brak sił i centymetrów w walce przede wszystkim pod tablicami. Zarząd Klubu dość szybko postanowił wypełnić lukę w strefie podkoszowej kontraktując drugiego Amerykanina Kima Adamsa, który już wkrótce stał się i w zespole i w całej Tauron Basket Lidze specjalistą od zbiórek. Kim znakomicie wkomponował się także w zespół a jego efektowne akcje przysporzyły mu bardzo szybko ogromną rzeszę fanów!

Pierwsze zwyciętwo ROSY Radom przyszło natychmiast. Radomianie stali się sprawcami jednej z największych sensacji rozgrywek ogrywając w IV kolejce w Hali Mistrzów, pretendenta do walki o medale Anwil Włocławek. Tydzień później po znakomitej grze i fatalnej końcówce wygrali po dogrywce z Jeziorem Tarnobrzeg a w następnej kolejce na perkiecie dziewięciokrotnych Mistrzów Polski do ostatnich sekund walczyli z wielkim Asseco Prokomem Gdynia jak równy z równym. Wszyscy w środowisku radomskiego beniaminka sądzili, że radomianie złapali wkońcu właściwy rytm i mogą w TBL grać o coś więcej niż tylko minimalne cele. Niestety po raz kolejny rzeczywistość okazała się dość brutalna, gdyż podopieczni trenera Mariusza Karola po dwóch zwycięstwach z rzędu zaliczyli licząc ze starciami Pucharu Polski aż sześć kolejnych porażek. Co prawda naszym koszykarzom udało się pokonać jeszcze w Kołobrzegu tamtejsząKotwicę, jednak styl gry naszej drużyny pozostawiał dużo do życzenia a brak zwycięstw i ostatnia pozycja w tabeli podcinały wyraźnie zespołowi skrzydła. Z meczu na mecz coraz bardziej widoczny był brak „chemii” pomiedzy zawodnikami a trenerem.

Przegrane spotkanie z 22 grudnia 2012 roku przeciwko przeżywającej kryzys Polpharmie Starogard Gdański przelało przysłowiową czarę goryczy. Zarząd Klubu po raz kolejny zareagował na sytuację w zespole rozwiązując umowę z trenerem Mariuszem Karolem. Bardzo szybko w Radomiu pojawił się doświadczony i znany głównie z występów w stołecznej Polonii Wojciech Kamiński, który miał dokończyć sezon i włączyć się do walki o wyznaczony cel. Zadanie to miał ułatwić także trzeci Amerykanin Ronald Dorsey, spisujący się znakomicie w silnych ligach Australii, Nowej Zelandii, Litwy czy Francji. Choć „Ron” w kilku meczach pokazał przebłyski swojego sporego talentu, to w gruncie rzeczy nie wnióśł do zespołu zbyt wiele i nie okazał się zawodnikiem, który mógłby odmienić oblicze drużyny z Radomia.

Już od pierwszych spotkań z udziałem trenera Kamińskiego drużyna zmieniła swój styl gry, na koszykówkę spokojniejszą, pukładaną, bardziej kontrolowaną. Zwycięstwa nie przyszły co prawda szybko, choć trzeba przyznać, że radomian i nowego trenera dość często „prześladowały” piękne mecze z fatalnymi koncówkami. Przegrana w Tarnobrzegu po dogrywce, minimalna porażka z Asseco Prokomem na własnym boisku czy porażka po dwóch dogrywkach w Koszalinie. Mimo wyraźnej poprawy stylu, ROSIE Radom wciąż brakowało nadal jednego i zarazem najważniejszego – zwycięstw! Po raz kolejny Zarząd Klubu zdecydował się na korektę składu rezygnując pod koniec stycznia 2013 roku z usług Nikoli Vasojevića i kontaktując Amerykanina Dominique „Nica” Wise, który w krótkim czasie stał się liderem drużyny tranera Kamińskiego i jednym z najlepszych playmakerów Tauron Basket Ligi.

Ze zmianą stylu gry przyszły też zwycięstwa nad Startem Gdynia, Kotwicą Kołobrzeg czy wyjazdowe, zaskakujące nad Stelmetem Zielona Góra. W krótkim czasie radomianie „wrócili do gry” mając nawet realne szanse na powalczenie o pozycje 7-8 na koniec pierwszego etapu rozgrywek. Tuż przed ligą szóstekdziałacze radomskiego Klubu postanowili skorzystać z okazji jaką było wypożyczenie od Trefla Sopot Mateusza Jarmakowicza, obiecującego, polskiego środkowego, który miał pomoć zespołowi w zdobywaniu punktów w strefie podkoszowej.

Do drugiego etapu rozgrywek nasi koszykarze przystępowali i z nadziejami i szansami na włączenie się do walki o pozycję dziewiątą. Huraoptymiści myśleli nawet o ataku strefy miejsc 7-8 dającej ostatecznie awans do rozgrywek play-off’s. Niestety radomianom nie udało się wygrać, żadnego z meczy „o stawkę”, choć dzięki korzystnym wynikom już na trzy kolejki przed końcem zmagań zapewnili sobie upragnione i jakże cenne miejsce dziesiąte!

Trudny  i pouczający sezon 2012/2013 w Tauron Basket Lidze dobiegł niestety końca i pokazał jak duża różnica dzieli rozgrywki niższego szczebla od koszykówki w najlpeszym polskim wydaniu. I organizacyjnie i sportowo cały Klub zrobił ogromny krok do przodu, choć trzeba przyznać, że nie obyło się bez wpadek, potknięć czy nawet bolesnych upadków. Trudno nie zgodzić się ze słowami Prezesa ROSY S.A. Przemysława Saczywko kończącymi historyczny dla Radomia sezon 2012/2013: Przystąpiliśmy do rozgrywek jako beniaminek i lekcja profesjonalnego basketu sporo nas wszystkich kosztowała. Popełniliśmy wiele błędów, do których się przyznajemy. Nie wszystkie nasze decyzje były trafne, ale osiągnięty minimalny cel uświęca te środki

Gdy z perspektywy minionego już sezonu, w którym radomscy kibice mieli okazje zobaczyć w swoim mieście polską ekstraklasę, czołowych zawodników, widowiskowe akcje, wzloty i upadki a nade wszystko ROSĘ Radom, która już jako beniaminek zrealizowała swój pierwszy „mały cel”, pozostaje nam wszytkim mieć nadzieję, że kolejne lata będą dużo lepsze, ciekawsze, ambitniejsze, pełne niesamowitych sportowych przeżyć a przede wszystkim pozwolą Kibicom cieszyć się przez wiele kolejnych sezonów z koszykówki w najlepszym polskim wydaniu… i to w Radomiu!

Opracował Michał Wolczyk
Fotografia Tomek Fijałkowski