Po kapitalnym sezonie 2014/2015, włodarze radomskiego Klubu nie chcieli osiąść na laurach. Na początku gorącego okresu transferowego dokonano kilka istotnych ruchów kadrowych, które w koszykarskim środowisku wywołały spore poruszenie. Z zawodników, którzy wywalczyli fantastyczne czwarte miejsce w kadrze na kolejne rozgrywki pozostała ogromna większość. Dwaj radomianie: Łukasz MajewskiJakub Zalewski, najbardziej doświadczony Robert Witka, playmaker Kamil Łączyński, młodzieżowiec Damian Jeszke i Amerykanin Kim Adams. Z drużyny rezerw do teamu dołączył na stałe kolejny utalentowany przedstawiciel młodego koszykarskiego pokolenia, już z przeszłością w TBL – Daniel Szymkiewicz.

Wobec tak dużej liczby sprawdzonych „w bojach” zawodników, ruchy kadrowe radomskiego Klubu musiały być mocno przemyślane. Pierwszym nowo zakontraktowanym zawodnikiem został Uros Mirković. Serb, znakomicie czujący się na pozycjach podkoszowych, dodatkowo świetnie rzucający z dystansu, miał już wcześniej okazję współpracować z trenerem Kamińskim. Kolejnym wzmocnieniem, był jeden z najbardziej pożądanych w tym okresie na rynku transferowym Polaków, utalentowany Michał Sokołowski, który z wielu dostępnych i kuszących opcji, wybrał tą radomską…

Rolę pierwszego playmakera powierzono Dannyemu Gibsonowi, grającemu poprzednio w WKS Śląsk Wrocław. Amerykanin poprzednie rozgrywki zaczął kapitalnie, jednak w ich trakcie doznał poważnego urazu ścięgna Achillesa. Radomski Klub postanowił jednak zaryzykować kontraktując zawodnika, a jak się później okazało, był to ruch w 100% trafny. Ostatnim etapem budowy zespołu było zakontraktowanie środkowego, bardzo solidnego i dobrze znanego w Polsce, Amerykanina Johna Turka. Transfery powyższe w połączeniu z utrzymaniem trzonu zespołu z poprzednich rozgrywek, w oczach koszykarskich analitykówm stawiały ROSĘ już przed sezonem w dość komfortowej pozycji.

Potwierdził to zresztą kapitalny okres sparingowy, w którym ROSA Radom w dziewięciu rozegranych grach kontrolnych, z parkietu pokonana schodziła zalewdie raz! Okres przygotowawczy był zresztą dla radomskiego zespołu bardzo specyficzny, gdyż  reprezentacyjne obowiązki trenera Wojciecha Kamińskiego sprawiły, że przygotowaniem zespołu do rozgrywek zajmował się de facto trener-asystent Marek Łukomski.

ROSA Radom rozpoczęła swój trzeci sezon w Tauron Basket Lidze od przekonywującego zwycięstwa nad beniaminkiem TBL – Polfarmexem Kutno. Jednak dzień 5 października 2015 roku przeszedł do historii radomskiego Klubu także z innego powodu. Po wielu latach godnego reprezentowania barw ROSY Radom, koszykarz, „ambasador” radomskiego zespołu, radomianin z krwi i kości, kapitan Piotr Kardaś postanowił zakończyć swoją przygodę z ekstraklasą, a jego słynna „5” na koszulce stała się zastrzeżonym symbolem wspaniałych lat radomskiej koszykówki.

Podopieczni trenera Wojciecha Kamińskiego zgodnie z przewidywaniami radzili sobie w lidze bardzo dobrze. Ich wizytówką były głównie mecze we własnej hali – „Twierdzy Radom” która aż do meczu XIV kolejki TBL nie została zdobyta. Sztuki tej dokonali dopiero w Nowym Roku koszykarze Eneraga Czarni Słupsk, którzy jak pokaże najbliższa historia, wygrali w Radomiu jeszcze jeden szalenie istotny pojedynek…

W połowie stycznia zespół ROSY Radom dopadł mały kryzys. Kilka trudnych do przełknięcia porażek a przede wszystkim kontuzja podkoszowego Johna Turka wymusiła na Zarządzie Klubu pierwsze od dłuższego czasu decyzje kadrowe. Zespół opuścił Reprezentant Polski Kamil Łączyński, który przeniósł się do zespołu Polrarmexu Kutno. Do Radomia przyjechał natomiast aktualny Mistrz Polski z druzyną PGE Turowa Zgorzelec, Amerykanin Mike Taylor, mający za sobą sezon w najlepszej lidze świata NBA. Taylor swoje ofensywne możliwości pokazał już w debiucie w barwach ROSY Radom, aplikując na wyjeździe koszykarzom Anwilu Włocławek aż 27 punktów. Kilka tygodnio później Amerykanin miał nawet szansę ustanowić rekord sezonu, jednak zakończył spotkanie z King Wilkami Morskimi Szczecin na jedynie 39 zdobytych punktach (7 trójek).

Jednym z ważniejszych momentów sezonu i przygotowań do zbliżających się play-off, były niewątpliwie fantastyczne pojedynki w Final Eight Pucharu Polski czyli Gdynia Basket Cup. Team Kamińskiego wywalczył Wielki Finał Pucharu Polski, w którym mimo świetnej gry w pierwszej połowie, musiał ostatecznie uznać wyższość Stelmetu Zielona Góra, późniejszego Mistrza Polski w sezonie 2014/2015.

Cały sezon zasadniczy był bez wątpienia bardzo dobry w wykonaniu ROSY Radom. Tylko dwa przegrane pojedynki we własnej hali, wszystkie po ambitnej walce, kilka wyjatkowo ciężkich batalii na wyjazdach i imponujący bilans 21:9 (10:5 po pierwszej rundzie). Hala MOSiR regularnie „pękała” w szwach a wygrane widowiska z udziałem radomian pozostawały na długo w pamięci sympatyków. Jedna z najlepszych obron w lidze, kapitalna atmosfera wewnątrz vteamu sprawiały, że z meczu na mecz ROSA Radom była coraz bliżej Top-4. Ostatecznie o układzie tabeli zdecydował tzw. „mecz o wszystko”, czyli pojedynek ROSY w Słupsku o przewagę parkietu przed fazą play-off. Zespół Kamińskiego w meczu tym pokazał dwie twarze i ostatecznie uplasował się na szóstej pozycji i w ćwierćfinale miał walczyć „na noże” z naszpikowaną gwiazdami ekipą AZS Koszalin.

Pojedynki z Akademikami z Koszalina na pewno na długo zapadną w pamięci sympatyków radomskiej koszykówki. „Skazani na pożarcie” radomianie pojechali na trudny teren i już w meczu otwarcia, dzięki kapitalnej grze całego zespołu i celnej trójce Roberta Witki złamali przeciwnika. W meczu numer dwa drużyna AZS nie miała argumentów a mecz numer trzy w Radomiu był dopełnieniem dzieła. W półfinale radomianie ulegli w trzech kolejnych bataliach Stelmetowi Zielona Góra, choć w żadnym ze spotkań przyszli Mistrzowie Polski nie mogli czuć się zbyt pewnie. ROSA Radom była wymagającym przeciwnikiem i miała nawet swoje szanse na zwycięstwa. Niestety w kluczowch momentach liderzy Stelmetu wypadali dużo lepiej niż czołowi zawodnicy z Radomia i Wielki Finał i tym razem nie stał się udziałem radomskiego Klubu.

Mecze „Finału Pocieszenia” pomiędzy Energa Czarnymi Słupsk a ROSĄ Radom cieszyły się ogromnym zainteresowaniem obu fanklubów i całych środowisk koszykarskich. W sezonie zasadniczym lepsi dwukrotnie byli słupszczanie, jednak w pierwszej batalii o brąz radomianie zagrali wręcz perfekcyjnie i niespodziewanie objęli prowadzenie w serii. Historia zatoczyła zatem koło, bo tak jak przed rokiem w rywalizacji z Treflem Sopot, tak i w obecnych rozgrywkach przeciwko „Czarnym Panterom” radomianie mieli mecz medalowy na własnym parkiecie. Niestety i tym razem team Kamińskiego musiał przełknąć gorycz porażki, choć do ostatnich sekund meczu miał szansę na zwycięstwo a nawet dogrywkę. W nerwowej końcówce radomianie mieli aż dwie sytuacje rzutowe, które w przypadku powodzenia dałyby upragniony brąz dla Radomia. Niestety, rywalizacja przeniosła się do Słupska, a w decydującym starciu, dopiero w samej końcówce słupszczanie odzyskali inicjatywę i nie wypuścili już brązu z rąk… ROSA Radom przegrała drugi najważniejszy mecz w historii, choć udowodniła jednocześnie, że jej celem na najbliższe sezony będzie wywalczenie medalu Mistrzostw Polski. Miejmy nadzieję, że sprawdzi się powiedzenie „do trzech razy sztuka” i miejmy nadzieję, że na tę szansę nie będziemy musioeli czekać zbyt długo…

Wyniki sezonu 2014/2015

Z końcem lipca 2014 roku drużyna ROSY II Radomu uzyskała licencję na grę w I lidze męskiej, w sezonie 2014/2015! Zespół zmienił nazwę na UTH ROSA Radom (Uniwersytet Technologiczno-Humanistyczny) i przystąpił do rozgrywek z dużymi nadziejami. Jak się okazało radomska młodzież stanęła na wysokości zadania i już w swoim debiutanckim sezonie wywalczyła prawo do gry w elitarnych rozgrywkach play-off. Wiele z pojedynków naszych rezerw kończyło się niespodziankami, gdyż w takich kategoriach należałoby oceniać występy najmłodszej drużyny w lidze przeciwko „starym wyjadaczom”. Obrona UTH ROSY Radom stała się jej wizytówką i w wielu spotkaniach odbierała chęci do gry nawet liderom rozgrywek. W Play-Off radomianie trafili na najbardziej doświadczoną ekipę zaplecza ekstraklasy – PTG Sokół Łańcut, która jak się później okazało przegrała po morderczej batalii dopiero w Wielkim Finale.

Na innych „frontach” radomianie też zaznaczyli swoją obecność. Młodzi III-ligowcy walczyli w barażach finałowych o II ligę, jednak ostatecznie awansu nie wywalczyli. Turniej Finałowy Mistrzostw Polski U20M dla koszykarzy złożonych w większości z osiemnastolatków to i tak ogromny sukces. W Finale U18M radomianie uplasowali się tuż za „pudłem”, czyli na najgorszym dla sportowca czwartym miejscu. Nasze najwkększe nadzieje, czyli kadeci z U16M, złoty medal przegrali dopiero w czwartej kwarcie. Bez wątpienia był to zatem bardzo pouczający sezon dla naszych młodzieżowców, których z roku na rok jest coraz więcej. Liczymy, że kolejne lata będą już tymi „latami tłustymi”…