Dobrze się zaczęło, gorzej skończyło… Koszykarze Turówa Zgorzelec udowodnili, że we własnej hali potrafią zagrać po mistrzowsku. Dziś przekonaliśmy się o tym na własnej skórze. Tury wcale nie wymarły, a ich forma jest nadal wysoka.

W mecz weszliśmy przyzwoicie. Prowadzeniem 8:0 pokazaliśmy, że nie przyjechaliśmy do Zgorzelca na wycieczkę. Do połowy pierwszej kwarty potrafiliśmy trzymać na dystans gospodarzy, przede wszystkim za sprawą dobrze grających Roberta Witki i Darnella Jacksona. Dopiero po kilku minutach zgorzelczanie wyszli z letargu i odwzajemnili nam dobrą grę. Po pierwszej kwarcie remis, znamionujący emocje w kolejnej odsłonie. Inaczej bowiem być nie mogło. Ku zdziwieniu publiczności, to my ruszyliśmy do ataku. Skuteczne akcje Jarka Zyskowkiego i Jordana Callahana pozwoliły na kilkupunktowe prowadzenie, którego jednak nie potrafiliśmy dowieźć do końca pierwszej połowy. Wszystko za sprawą fenomenalnego powrotu gospodarzy. Ci, niesieni dopingiem, w samej końcówce odrobili niemal wszystkie straty, pozostawiając nam zaledwie punkcik zaliczki. Na przerwę udaliśmy się zatem z minimalnym prowadzeniem.

Po kwadransie wróciliśmy do gry. Tym razem lepiej rozpoczęli gracze Turowa. Szybkie, skuteczne akcje, do tego nieco naszej niefrasobliwości spowodowały, że to gospodarze byli teraz z przodu i to my musieliśmy gonić, wciąż oddalający się wynik. Nasza obrona była dziurawa niczym durszlak. Nie mogliśmy złapać dobrego rytmu po obu stronach parkietu, co tylko potęgowało pewność siebie zgorzelczan. Nie tak chcieliśmy, ale tak niestety graliśmy. Dwanaście punktów – na tyle odjechali nam miejscowi koszykarze. Takiej zaliczki bronili zaciekle. Na nic nasze wysiłki. Choć w ostatniej odsłonie potrafiliśmy zejść na sześć punktów, to odpowiedź przeciwników była na tyle szybka, że wybijała nam koszykówkę z głów… Nie udało się.

Turów dziś górą. Nie pozostaje nam nic innego jak pogratulować gospodarzom dobrze zagranej drugiej połowy, a my? No cóż, o wyjazd do Warszawy na Final Eight Pucharu Polski będziemy musieli powalczyć ze Stelmetem Zielona Góra.

 

PGE Turów Zgorzelec – ROSA Radom 82:69
(18:18, 18:19, 24:11, 22:21)

Turów: Ikovlev 18, Michalak 15, Carter 15, Kostrzewski 12, Gospodarek 11, Nikolić 5, Jackson 4, Archibeque 2.

ROSA: Zyskowski 19, Bell 11, Sokołowski 9, Callahan 7, Witka 7, Jackson 6, Jeszke 4, Zegzuła 3, Adams 3, Szymkiewicz 0.

 

Statystyki