Chciało by się napisać: co ta Stal wyprawia? Już wiemy, dlaczego w Ostrowie przegrał nawet silny lider z Torunia. BM Slam Stal Ostrów jest w swoich ścianach mało gościnny i niezwykle silny. Dziś przekonaliśmy się o tym na własnej skórze…

Od początku nie szło zbyt dobrze. Mieliśmy problemy w ataku, a z kolei nasi przeciwnicy znajdywali znacznie łatwiej drogę do kosza. Obrona było nieco dziurawa, a celowniki poprzestawiane. Dlatego też w pierwszej kwarcie zanotowaliśmy 14. punktów. Gdyby nie wjazd pod kosz Jordana Callahana i pokonanie ostatniej syreny, tych byłoby zaledwie 12.

W kolejnych dziesięciu minutach graliśmy lepiej. Choć kwartę ponownie wygrali gospodarze, to w ofensywie zagraliśmy już nieco odważniej i skuteczniej. Szkoda tylko, że nasz animusz w ataku nie został odzwierciedlony również po drugiej stronie parkietu… Do przerwy minus jedenaście, a więc już dwucyfrowa strata naszej drużyny.

Jeśli mamy napisać pochwały w kierunku koszykarzy, to zdecydowanie zasługują na to za początek trzeciej odsłony meczu. Znacznie lepsza obrona, wymuszanie błędów rywali to jest właśnie to, czym zdobywaliśmy obce hale w poprzednim sezonie. Tylko w czterech minutach trzeciej kwarty udało się wymusić cztery straty gospodarzy! Szkoda, że z taką charyzmą, z takim zaangażowaniem nie zagraliśmy już do końca tej odsłony, bo była szansa a znaczne odrobienie strat, a nawet na wyjście na czoło. Mimo wszystko, kwarta udana, bowiem z dwucyfrowej przewagi Stali, pozostała tylko jedna cyfra. Przed czwartą częścią gry pozostało do odrobienia pięć punktów.

Bardzo chcieliśmy iść za ciosem! Pierwsze minuty to jednak gra kosz za kosz. Piłka dziurawiła obie siatki przez kilka pierwszych akcji. Niestety dla nas, do pewnego momentu. Znów piłki nam uciekały, popełnialiśmy błędy, a rywale bezbłędnie je wykorzystywali. Dość szybko gospodarze znów uciekli nam na dwucyfrową przewagę i wspomagani przez swoich kibiców powiększali ją z akcji na akcję, a nam po prostu nie „wchodziło”… W połowie kwarty, przy już piętnastopunktowej stracie trener Wojciech Kamiński poprosił o przerwę, z nadzieją, że ta pomoże odbudować się naszym koszykarzom. Nie, niestety do tego nie doszło… Jasno musimy sobie powiedzieć, że ostatnią ćwiartkę zagraliśmy po prostu fatalnie… Stal odnosi kolejne zwycięstwo, a my musimy teraz mocno wziąć się do treningów, bowiem kolejne spotkanie zagramy na jeszcze cięższym terenie. W kolejny weekend pojedziemy do Torunia na mecz z Polskim Cukrem! Czy zagra już Tyrone Brazelton? Czas pokaże…


BM Slam Stal Ostrów Wlkp. – ROSA Radom 82:61

(22:14, 24:21, 9:15, 8:23)

Stal: King 13, Johnson 12, Troupe 10, Majewski 10, Ochońko 9, Szewczyk 7, Carter 7, Tomaszek 6, Nikołow 5, Chanas 3.

ROSA: Szymkiewicz 13, Zyskowski 11, Jackson 9, Callahan 6, Bell 5, Sokołowski 5, Jeszke 5, Adams 4, Witka 3, Bojanowski 0.

 

Statystyki