Identyczny bilans, miejsce tuż za czołową ósemką, dającą po sezonie zasadniczym Polskiej Ligi Koszykówki, grę w play offach i potworne pragnienie zwycięstwa – to podłoże pojedynku ROSY Radom z Treflem Sopot, który już w najbliższą niedzielę 5 lutego w hali MOSiR. Początek o godz. 18

TRZY GROSZE O RYWALU

Najpierw o historii, bo tę, zwłaszcza w XXI wieku, Trefl Sopot ma piękną. To jeden z najbardziej utytułowanych zespołów obecnego stulecia w Polsce.  Pięciokrotny mistrz kraju (2004, 2005, 2006, 2007, 2008), trzykrotny wicemistrz (2002, 2003, 2012), dwukrotny brązowy medalista (2001, 2014 – ten ostatni po wygranej rywalizacji z ROSĄ). Trefl ma też w kolekcji sześć Pucharów Polski (2000, 2001, 2006, 2008, 2012, 2013).

Na arenie międzynarodowej występował w finale Pucharu Mistrzów FIBA (2003), a dwukrotnie awansował do TOP 16 Euroligi (2004, 2006).

Aktualnie nie święci co prawda tak spektakularnych sukcesów, ale wciąż pozostaje potężną organizacją.

Sportowo Trefl gra nieco w kratkę. Z bilansem 9-9 sąsiaduje w tabeli z ROSĄ, wypadł z ósemki, ale ambicja wciąż ma niemałe.

Sopocianie, pod wodzą trenera Zorana Martića zbudowali zresztą naprawdę ciekawy skład, którego centralną postacią jest weteran koszykarskich parkietów 37-letni Filip Dylewicz. Zresztą w kadrze znajduje się wielu innych doświadczonych graczy jak: Marcin Stefański, Artur Mielczarek, Piotr Śmigielski. No i zagraniczny zaciąg: filigranowy rozgrywający Anthony Ireland, rzucający Tyler Laser oraz zbierający świetne recenzje silny skrzydłowy Nikola Marković.

Ostatnio ekipie z Sopotu się jednak nie wiedzie. Drużyna poniosła cztery porażki z rzędu, przegrywając w Lublinie (79:87), u siebie z Anwilem Włocławek (79:80), w Zielonej Górze (78:102) i w miniony czwartek 2 lutego u siebie ze Stalą Ostrów Wielkopolski (71:87).

NOWE OTWARCIE W ROSIE

Przywożąc niezwykle cenną wygraną z Torunia, Radomskie Smoki chcą kontynuować zwycięską serię i dawać radość swoim kibicom. Morale zespołu zostało znacznie podniesione, zawodnicy którzy dostali szansę, świetnie ją wykorzystali, a generalnie wszyscy wspięli się na naprawdę wysoki poziom.

Przed spotkaniem z Treflem nikt nie popada jednak w euforię. Jest spokój, ale i ciężka praca. Drużyna ma być skoncentrowana i w pełni gotowa na kolejną bitwę.

Do składu na dobre wrócił Tyrone Brazelton. Niewykluczone, że przeciwko Treflowi dostanie swoje minuty. W razie czego są jednak Daniel SzymkiewiczFilip Zegzuła, którzy w Toruniu pokazali się z najlepszej strony.

Pozostali także aż palą się do gry! Co ważne, każdy chce harować dla zespołu, a o chętnym dzieleniu się piłką niech świadczy 19 asyst w ostatnim, wyjazdowym meczu przeciwko ówczesnemu liderowi rozgrywek.

TRENERSKIM OKIEM

Wojciech Kamiński: – Zapominamy już o zwycięstwie w Toruniu, po którym oczywiście bardzo się cieszyliśmy, ale tak naprawdę od środowego wieczoru trwa operacja „Trefl”. To zespół z identycznym bilansem co my i myślę, że o zbliżonym potencjale. W kilku aspektach ma nad nami przewagę, w kilku innych my postaramy się górować. Ważne, żeby narzucić rywalowi własny styl, niech przeciwnik się martwi jak za nami nadążyć. Trefl już nam napsuł trochę krwi, nie tylko w tym sezonie, czas się zrewanżować.

Teoretycznie Trefl pozbawiony jest klasycznego centra, ale właśnie dlatego tak ciężko się przeciwko niemu gra. Niekoniecznie jednak kluczem do sukcesu musi okazać się postawa graczy wysokich. Taktyki oczywiście nie zdradzę, ale wiemy gdzie mamy szukać swoich szans.

Do składu wrócił Tyrone Brazelton, ale jeśli nie będzie to konieczne, nie będziemy go forsować. Niewykluczone jednak, że nasi kibice zobaczą go ponownie w akcji.

ROSA RADOM – TREFL SOPOT, niedziela 5 lutego, godz. 18

BILETY ON-LINE

CENY BILETÓW NA MECZ I KARNETÓW NA DRUGĄ CZĘŚĆ SEZONU

KASY HALI MOSiR BĘDĄ CZYNNE W DNIU MECZU OD GODZ. 16

GRZEGORZ STĘPIEŃ

rosasport.pl