Nie tylko identyczny bilans ROSY Radom i MKS-u Dąbrowa Górnicza w Polskiej Lidze Koszykówki sprawia, że niedzielny pojedynek tych drużyn zapowiada się niezwykle interesująco. Oba kluby mają swoje, cele, ambicje i oba są… bardzo podobne do siebie. Ale podczas bezpośredniego starcia, zwycięzca może być tylko jeden!

TRZY GROSZE O RYWALU

MKS Dąbrowa Górnicza przeszedł bardzo podobną, koszykarską drogę co ROSA. Jego historia zaczyna się w 1992 roku, ale dopiero w 2003 roku, zespół prowadzony przez klubową ikonę, trenera Wojciecha Wieczorka, zadebiutował w II lidze. Potem był systematyczny rozwój, aż wreszcie w 2014 roku MKS skorzystał z zaproszenia Polskiej Ligi Koszykówki i dołączył do jej grona.

Dziś zespół z Dąbrowy Górniczej zalicza się już do czołówki ekstraklasy, a chorwacki szkoleniowiec Drażen Anzulović, zbudował bardzo ciekawą drużynę. Nazwiska Piotra Pamuły, Bartłomieja Wołoszyna, Jakuba Parzeńskiego, Przemysława Szymańskiego, Marcina Piechowicza są synonimem polskiej solidności. Krajową rotację powiększa Witalij Kowalenko, który posiada polski paszport. Jest trzech naprawdę dobrych graczy ze Stanów Zjednoczonych: Kerron Johnson, Jeremiah Wilson, Byron Wesley i litewski środkowy Laimonas Chatkevicius (choć ostatnio walczy z kontuzją).

Taki MKS potrafił zdobyć przed dwoma tygodniami Twierdzę Zielona Góra, ale ostatnio uległ u siebie silnej Stali Ostrów Wielkopolski. Niemniej, jest jednym z pozytywnych zaskoczeń tego sezonu PLK i z bilansem 13-9 zajmuje piątą pozycję w tabeli.

BĘDĄ NIESPODZIANKI W SKŁADZIE

Na przekór przeciwnościom kadrowym, ROSA nie zwalnia tempa. Wtorkowa wygrana w Szczecinie smakowała wybornie, a była już piątym zwycięstwem z rzędu w PLK. Na tym Radomskie Smoki nie zamierzają poprzestać, a triumfować zamierzają przede wszystkim przed własną publicznością.

Czasu na przygotowania nie było zbyt wiele, na pierwszoligowe mecze dołączają Filip Zegzuła i Damian Jeszke, ale za to atmosfera w drużynie jest rewelacyjna. Nikt nie narzeka, uśmiech na twarzach zawodników zagościł już na stałe, a dobre humory nie opuszczają też prezesa Piotra Kardasia i trenera Wojciecha Kamińskiego. Również dlatego, że wszyscy są zdrowi co w wiadomej sytuacji kadrowej jest wiadomością mocno optymistyczną.

– Nie jest wykluczone, że na mecz z Dąbrową w kadrze meczowej znajdą się kolejni gracze z podwójnymi licencjami. Takie wyrobiliśmy ostatnio Maciejowi Parszewskiemu i Mateuszowi Gosowi, którzy bardzo nam pomagają na treningach, a przecież są jeszcze chociażby Jakub Stanios i Michał Sadło, który debiut w PLK ma już przecież za sobą – podkreśla Piotr Kardaś.

Podczas meczu, na widzów czekały będą kolejne atrakcje. Jedną z nich będzie SPECJALNY POKAZ ZAPAŚNICZY przygotowany przez medalistów mistrzostw Polski z Olimpijczyka Radom, pod wodzą mistrza olimpijskiego z Atlanty, z 1996 roku, Włodzimierza Zawadzkiego.

TRENERSKIM OKIEM

Wojciech Kamiński: – Czeka nas kolejny mecz o „cztery” punkty, bo tym razem rywalizujemy z zespołem, z identycznym bilansem. My patrzymy jednak przede wszystkim na siebie, a u nas atmosfera jest bardzo dobra. Jesteśmy podbudowani kolejnymi zwycięstwami, ale razem z nimi rosną oczekiwania i waga spotkania. To oczywiste, że cały czas jednak nadal wygrywać, również z silnymi przeciwnikami.

ROSA RADOM – MKS DĄBROWA GÓRNICZA, niedziela godz. 12.40

Bezpośrednia transmisja w Polsacie Sport od godz. 12.30

GRZEGORZ STĘPIEŃ