Tylu „telewizyjnych” akcji w wykonaniu koszykarzy ROSY Radom co w meczu z AZS-em Koszalin, radomska publiczność nie oglądała dawno. Było naprawdę lekko, łatwo, przyjemnie i efektownie. Tego faktu nie zmieni nawet przegrana pierwsza kwarta meczu, bo trzy pozostałe w wykonaniu Radomskich Smoków były po prostu bajeczne. – Było na co popatrzeć i dziękujemy przede wszystkim kibicom, którzy wybrali nasz mecz zamiast wiosennego grillowania na działce – stwierdził coach ROSY Wojciech Kamiński.

To był nieco szalony mecz. Taki, w którym wiele radości ma zgromadzona w hali publiczność, a o wiele mniej trenerzy obu zespołów, bo ich podopieczni jakby trochę zapominali o koncentracji i trzymaniu założeń taktycznych.

Nie od razu ROSA pokazała jak bardzo przewyższa AZS pod każdym względem. Radomianie notowali zbyt wiele strat, szukali dziwnych rozwiązań, a nade wszystko, zbyt często faulowali dając tym samym gościom możliwość zdobywania punktów z rzutów wolnych. Za szybkie przewinienia, na ławce musieli zresztą usiąść dość wcześnie: Ryan HarrowMichał Sokołowski, ale za to szansę, choć nie od razu, wykorzystali zmiennicy.

Gospodarze przycisnęli w drugiej kwarcie. Niejako przełamanie dała „trójka” Filipa Zegzuły, a potem już wszyscy gracze, którzy pojawiali się na parkiecie dawali wiele od siebie. No i tworzyli zespół! Chętnie dzielili się piłką, szukali kolegów na lepszych pozycjach, wzajemnie się motywowali i nakręcali.

Przy tym wszystkim, cieszących oko akcji, było coraz więcej. Szczególnej urody było podanie Ryana Harrowa nad obręcz, przez trzy czwarte boiska, po którym w górę pofrunął Michał Sokołowski i z impetem zapakował piłkę z góry. Podobna, choć na znacznie krótszym dystansie, była akcja dwójki Igor Zajcew, Kim Adams. Zresztą asysty zaliczyło w ROSIE aż dziesięciu zawodników, gromadząc wspólnie, 22 ostatnie podania w meczu. Zresztą o zespołowości ROSY niech świadczą również inne fakty. Punktowało 11. graczy, a 9. zaliczało zbiórki.

Radomskie Smoki odjechały przed przerwą, a potem już bawiły się koszykówką. Trochę (a może bardziej niż trochę) denerwowało to trenera Wojciecha Kamińskiego, który szalał przy linii bocznej. Na konferencji prasowej był już jednak rozpromieniony. – Koncentracja musi być niezależna od wyniku – podkreślał. – Ale z efektownego zwycięstwa, oczywiście bardzo się cieszymy – dodał.

ROSA RADOM – AZS KOSZALIN 85:68 (16:17, 26:17, 21:12, 22:22)

ROSA: Sokołowski 16, Witka 11 (3), Jackson 11 (2), Harrow 8, Zyskowski 3 oraz Szymkiewicz 11 (2), Zegzuła 11 (3), Zajcew 7 (1), Adams 3, Jeszke 3 (1), Sadło 1, Gos 0.

AZS: Wall 15 (3), Harris 12 (1), Zalewski 11 (3), Manigault 7, Nelson 0 oraz Millage 12 (1), Wadowski 8, Johnson 3 (1), Nowakowski 0, Stelmach 0, Wrona 0.

PEŁNE STATYSTYKI

GRZEGORZ STĘPIEŃ