To była prawdziwa zabawa koszykówką w wykonaniu ROSY Radom. Tyle, że zabawa na poważnie, a bardzo dobitnie przekonał się o tym TBV Start Lublin, który został wprost pożarty przez Radomskie Smoki. Dość powiedzieć, że po pierwszej połowie sam Ryan Harrow miał na koncie więcej zdobytych punktów niż cały zespół gości.

Szczególnie w wykonaniu ROSY był to mecz niezwykły. Gra sprawiała radomianom niezwykłą radość, a zespołowość była wyznacznikiem wszystkiego co działo się na parkiecie. A działy się rzeczy kosmiczne. Gospodarze fruwali nad obręczami koszy, pakowali piłkę z góry, seriami trafiali z dystansu no i bronili. Defensywa była szczelna, agresywna, z wymiennością pozycji, ale legalna. W ataku szalał wspomniany Ryan Harrow, zza łuku dobijał rywali Robert Witka, a potem jeszcze kolejno: Jarosław Zyskowski, Michał SokołowskiDamian Jeszke. Pod koszami „zamiatali”: Kim AdamsDarnell Jackson, a wiatrak z przeciwników robił Daniel Szymkiewicz.

ROSA odjeżdżała rywalom szybciej niż pociąg ekspresowy, niemal całkowicie odbierając gościom ochotę do gry. Kiedy po trzech kwartach różnica wynosiła 35 punktów, stało się jasne, że niewiadomą są jedynie rozmiary zwycięstwa miejscowych.

W tym meczu padło kilka rekordów. ROSA odniosła najwyższe zwycięstwo, Ryan Harrow uzyskał najwięcej punktów, odkąd jest w zespole, Robert Witka trafił najwięcej „trójek” w sezonie, a Kim Adams zaliczył najwięcej zbiórek w sezonie.

ROSA RADOM – TBV START LUBLIN 80:47 (25:8, 19:10, 23:14, 13:15)

ROSA: Harrow 19 (3), Witka 17 (5), Zyskowski 10 (1), Jackson 8 (1), Sokołowski 6 (2) oraz  Szymkiewicz 8, Jeszke 6 (2), Adams 4, Zajcew 2, Zegzuła 0.

Start: Balmazović 22 (4), Boone 6, Bonarek 5 (1), Wiggins 1, Dłoniak 0 oraz Kellog 4, Kowalski 3 (1), Jankowski 3 (1), Dziemba 2, Trojan 1, Ciechociński 0.

PEŁNE STATYSTYKI

GRZEGORZ STĘPIEŃ