Hitowe spotkanie, mecz na szczycie, szlagier kolejki – to najczęstsze określenia pojedynku Anwilu Włocławek z ROSĄ Radom, który zostanie rozegrany w drugi dzień Świąt Wielkanocnych, czyli Lany Poniedziałek. Wiele wskazuje na to, że żadna z drużyn nie zaliczy tym razem „Śmigusa-Dyngusa”, ale ktoś musi przegrać, żeby wygrać mógł ktoś…

TRZY GROSZE O RYWALU

Napisać, że Anwil to wyjątkowa ekipa na polskiej scenie koszykarskiej, to jakby nic nie napisać. Włocławianie może nie odnieśli jakichś spektakularnych sukcesów, ale w najnowszej, krajowej historii basketu zapisali się złotymi zgłoskami. Zawsze walczą o najwyższe cele, mają wyrobioną, wierną publiczność, która w Hali Mistrzów tworzy prawdziwy kocioł, aktualnie otwierają tabelę Polskiej Ligi Koszykówki i na razie po cichu, ale coraz wyraźniej dają do zrozumienia, że ich celem na ten sezon jest mistrzostwo.

Klub powstał właściwie 1990 roku, kiedy grupa sponsorów przejęła sekcję od trzecioligowej wówczas Włocławii, a od 1992 roku nieprzerwanie występuje w Polskiej Lidze Koszykówki. Zdobył w tym czasie mistrzostwo Polski (2003), ośmiokrotnie był wicemistrzem i dwukrotnie brązowym medalistą.

W obecnym sezonie, Anwil atakuje jakby z drugiego szeregu, ale właśnie wskoczył na szczyt tabeli. Nie ma składzie gwiazd, chyba, że za taką uznać trenera Igora Milicića, ale kadra jest świetnie zbilansowana, w której nawet 12-ty zawodnik ma swoje zadania i wnosi pełną wartość do drużyny. Wyjściową piątkę tworzą obecnie: Kamil Łączyński, Nemanja Jaramaz, Tyler Haws, Paweł LeończykJosip Sobin, ale rezerwowi są równie mocni. Toney McCray, Mateusz Bartosz, Michał Chyliński, Fiodor Dmitriew, James Washington, Kacper Młynarski, czy nawet młodziutki Rafał Komenda, to gracze, o których słyszał każdy kibic koszykówki w Polsce.

Anwil wygrał dziewięć ostatnich pojedynków z rzędu, a od momentu porażki w Radomiu (ROSA wygrała 8 stycznia 74:61), zanotował bilans 14-1.

NAJPIERW WOLNE, POTEM CIĘŻKA PRACA

ROSA doskonale zna już Halę Mistrzów i co ważne ma z niej jak najlepsze wspomnienia. Wystarczy przypomnieć ostatni sezon kiedy radomianie dwukrotnie wygrali na gorącym, włocławskim terenie, a że działo się to w półfinałowych pojedynkach fazy play-off, wywalczyli wówczas awans do finału. Oba zespoły są już teraz zupełnie inne, ale powyższy fakt warto przypominać, bo każda sportowa twierdza jest do zdobycia.

Radomianie przygotowują się do tego meczu prawie normalnym trybem. Prawie, bo wyjątkowo po ostatnim meczu dostali dwa dni wolnego, ale to bardziej dlatego, że spotkanie z Anwilem zaplanowany na Lany Poniedziałek i zespół z Radomia potrenuje również w Święta. A trenuje ciężko, dwa-trzy razy dziennie.

Najważniejsze, że wszyscy koszykarze są zdrowi. – Nie ma kontuzji, nie ma chorób, miejmy nadzieję, że tak pozostanie do meczu – mówi fizjoterapeuta ROSY Marcin Babut.

TRENERSKIM OKIEM

Wojciech Kamiński: – Jedziemy do lidera i na pewno nie jesteśmy faworytami tego meczu. Pamiętamy zwycięstwa z poprzedniego sezonu w Hali Mistrzów, ale to było rok temu. Teraz jest inny Anwil, inna ROSA, inne są okoliczności. Dlatego nie żyjemy przeszłością, tylko teraźniejszością. A ta jest taka, że Anwil wygrywał ze wszystkimi czołowymi zespołami ligi i nie przypadkowo znalazł się na pierwszym miejscu w tabeli. Dla nas będzie to prawdziwy test siły i możliwości. Da nam też odpowiedź na pytanie: w którym miejscu aktualnie jesteśmy? Mamy za sobą dobrą serię, wygrywaliśmy ze słabszymi ekipami, z czego oczywiście jesteśmy zadowoleni, teraz przed nami mecze z bardzo wymagającymi rywalami.

ANWIL WŁOCŁAWEK – ROSA RADOM, poniedziałek 17 kwietnia, godz. 18

Bezpośrednią transmisję z meczu przeprowadzi Polsat Sport.

GRZEGORZ STĘPIEŃ