Nie będzie to jeszcze mecz decydujący o tytule Mistrza Polski, ale starcie złotego ze srebrnym medalistą zawsze budzi emocje, oczekiwania i rozpala wyobraźnię kibiców. Bez względu w czyjej hali toczy się pojedynek Stelmetu BC Zielona Góra z ROSĄ Radom, zawsze jest doskonałe widowisko, parkiet trzeszczy od walki i wylewanego potu, a wynik nieznany jest niemal do ostatniego gwizdka sędziego. Nie inaczej powinno być i tym razem.

Będący gospodarzem Stelmet – aktualny Mistrz Polski, teoretycznie może potraktować ten mecz nieco ulgowo. Bez względu na końcowy rezultat, zajmie drugie miejsce po sezonie zasadniczym Polskiej Ligi Koszykówki i niewiadomą pozostaje jedynie przeciwnik, z którym zmierzy się w pierwszej rundzie playoffs.

Co innego ROSA. Radomianie wciąż walczą o górną połówkę tabeli złożonej z drużyn, które zakwalifikują się do playoffs. Żeby się w niej znaleźć muszą spełnić tylko jeden warunek – wygrać w Zielonej Górze. Porażka będzie oznaczała, że finalnie uplasują się na piątej lub na szóstej pozycji.

TRZY GROSZE O RYWALU

Tym razem nieco mniej miejsca poświęcimy aspektowi historycznemu, związanemu z zespołem, z Winnego Grodu, na korzyść aktualnej sytuacji zielonogórskiego teamu. A ta jest dobra, ale wcale nie doskonała. Już drugie miejsce na finiszu sezonu zasadniczego odbierane jest przez, co niektórych jako porażka. Stelmet nie notuje już także rekordów zwycięstw, a i przed własną publicznością nie pozostaje niepokonany. Co warte podkreślenia, twierdzę Zielona Góra jako pierwsza zdobyła ROSA Radom, wygrywając przedsezonowy pojedynek o Superpuchar Polski, właśnie w hali Centrum Rekreacyjno-Sportowego. To niezwykle istotna informacja również w kontekście niedzielnej konfrontacji obu zespołów.

Trener Stelmetu Artur Gronek, nadal dysponuje oczywiście piekielnie mocnym i wyrównanym składem. Tym bardziej, że po kontuzji ma do niego wrócić Przemysław Zamojski, a przypomnijmy, że tylko w trakcie sezonu dołączyli inni reprezentanci Polski: Filip MatczakJarosław Makros, którzy w połączeniu z etatowymi kadrowiczami: Łukaszem Koszarkiem, Adamem Hrycaniukiem, Thomasem KelatimKarolem Gruszeckim, stanowią najsilniejszą grupę graczy krajowych w jednym klubie. A przecież są jeszcze znakomici Czarnogórcy: Vladimir DragićevićNemanja Djurisić oraz Amerykanie: James FlorenceArmani Moore.

Jak widać, kadrowo Stelmet jest bodaj wciąż najmocniejszy w Polsce, ale nie stanowi już takiego monolitu jak niegdyś, no i w jego przypadku sprawdza się stare, mądre powiedzenie, że „nazwiska nie grają”.

KAŻDY JEST DO POKONANIA

ROSA nie miała praktycznie ani chwili odpoczynku po wyjątkowo trudnym, jak się okazało, meczu z Miastem Szkła Krosno. Już w czwartek były zajęcia, w piątek też normalne treningi, a w sobotę drużynę czeka długa podróż do Zielonej Góry. – Najważniejsze, że wszyscy są zdrowi. Nie chcieliśmy robić poruszenia, ale do meczu z Krosnem, nasi podstawowi Amerykanie: Ryan HarrowDarnell Jackson, przystąpili z pewnymi problemami zdrowotnymi. Na szczęście po tych kłopotach nie ma już śladu – informuje Piotr Kardaś, prezes ROSA SA..

Przed wyjazdem do Zielonej Góry, na zespole nie ciąży żadna presja, nie ma żadnego i konieczności grania z nożem na gardle. – Naprawdę podchodzimy do tego spotkania jak do każdego innego. A, że do każdego podchodzimy równie poważnie, to i tym razem chcemy wygrać. Każdy, nawet Stelmet jest do pokonania, co w tym sezonie udowodniliśmy nie tylko my – podkreśla Piotr Kardaś.

STELMET BC ZIELONA GÓRA – ROSA RADOM, niedziela 30 kwietnia, godz. 12.40

Bezpośrednią transmisję z meczu przeprowadzi Telewizja Polsat Sport Extra, początek relacji od godz. 12.30.

GRZEGORZ STĘPIEŃ