Za drugim razem, ROSIE Radom także nie udało się zdobyć toruńskiej hali. Już do przerwy Polski Cukier wypracował sobie wystarczającą do końcowego zwycięstwa przewagę. Rywale Radomskich Smoków prowadzą w serii do trzech wygranych 2-0, a ponieważ nasz zespół wciąż myśli o awansie do kolejnej rundy, trzy kolejne pojedynki (dwa u siebie) musi rozstrzygnąć na swoją korzyść.

– To są playoffy – powiedział trener ROSY Wojciech Kamiński, po pierwszym meczu, kiedy jego podopieczni w nieco ponad kwartę roztrwonili 17-punktową przewagę. Teraz scenariusz spotkania był zgoła odmienny. To Polski Cukier uzyskał już przed przerwą wysoką przewagę, a radomianie wystąpili w roli goniącego. Przed ostatnią odsłoną widowiska tracili jeszcze 15. punktów, ale nie poddali się. Powolutku, ale bardzo systematycznie zmniejszali dystans i niemal dopadli przeciwnika. To były tylko dwa „oczka”… Zabrakło sił, zdecydowania, a na pewno czasu.

Na początku walka była okrutna. Obrona z obu stron nie funkcjonowała rewelacyjnie, ale w także obie strony wykorzystywały to w ataku. Niepokojąca zaczynała się robić, podobnie jak w pierwszym meczu, statystyka zbiórek. Pod koszem przeważali gospodarze i to było kluczem do zrywu w drugiej kwarcie spotkania. Polski Cukier odjeżdżał coraz bardziej i bardziej, a ROSA nie mogła znaleźć na to antidotum. Znalazła dopiero po przerwie, po rozmowach w szatni, ale mimo ogromnej ambicji musiała przełknąć gorycz drugiej porażki w Arenie Toruń.

Teraz przenosimy rywalizację do Radomia. Trzeci mecz serii zostanie rozegrany we wtorek 9 maja (godz. 17.45), a ewentualny czwarty w czwartek 11 maja (godz. 20).

POLSKI CUKIER TORUŃ – ROSA RADOM 87:78 (24:23, 26:8, 20:24, 17:23)

Polski Cukier: Weaver 17 (1), Diduszko 14 (2), Trotter 12, Sulima 10, Sanduł 0 oraz Wiśniewski 13, Skifić 11 (2), Mbodj 9, Śnieg 1,

ROSA: Harrow 16 (1), Sokołowski 14 (1), Jackson 12, Zyskowski 8 (1), Witka 3 (1) oraz Szymkiewicz 9 (1), Bojanowski 1, Zegzuła 0, Adams 0, Jeszke 0.

PEŁNE STATYSTYKI

GRZEGORZ STĘPIEŃ