Telenet Giants Antwerp okazał się nieco lepszy u siebie od ROSY Radom w pierwszym meczu trzeciej rundy kwalifikacji do Basketball Champions League, ale strata Radomskich Smoków nie jest na tyle duża, żeby nie dało się jej nadrobić w pojedynku przed własną publicznością. A rewanż już w poniedziałek 2 października w hali MOSiR. I jedno jest pewne – jeśli wszyscy zgotujemy belgijskiej drużynie „radomski kocioł”, to awans do Ligi Mistrzów może stać się naszym wspólnym sukcesem!

Trener Gigantów Roel Morrs, najwyraźniej chciał zaskoczyć ROSĘ ustawieniem, bo w pierwszej piątce nie desygnował do gry żadnego nominalnego rozgrywającego, sadzając na ławce przede wszystkim Parisa Lee. Sam został jednak zaskoczony, bo to goście z Radomia lepiej czytali grę gospodarzy, a zwłaszcza Patrik Auda wykorzystywał swoje przewagi. To dzięki jego zdobyczom radomianie objęli prowadzenie, dobrze wchodząc w mecz. Już w pierwszej kwarcie miejscowi odrobili jednak stratę, głównie dzięki szerszej rotacji i uniwersalności zmienników. Robotę zrobili: wspomniany Paris LeeAleksandar Marelja. Zresztą rezerwowi Giants zdobyli w meczu łącznie 33 punkty, wobec sześciu uzyskanych przez wchodzących z ławki graczy ROSY.

Team trenera Wojciecha Kamińskiego przegrywał, był pół kroku za rywalami, ale na pewno od niego zbytnio nie odstawał. Owszem, za dużo było tzw. głupich strat, zbyt wiele rzutów zostało przestrzelonych, ale kiedy zespół z Belgii odjeżdżał na dwucyfrową przewagę, radomianie każdorazowo wracali do meczu. Defensywa była poprawna, a w ataku, do rewelacyjnego Patrika Audy fajnie dołączał Jarosław Trojan. Kiedy zaś otworzył się jeszcze Kevin Punter, imponując szczególnie spektakularną akcją 3+1, a punktował też Daniel Szymkiewicz, wydawało się nawet, że ROSA jest w stanie dopaść przeciwnika. A na pewno do minimum zmniejszyć różnicę i naprawdę szkoda, że drogi do kosza nie znalazł ostatni strzał z dystansu Kevina Puntera.

Nasz zespół wraca jednak do Radomia pełen optymizmu. Już sama, specyficzna hala MOSiR powinna okazać się dodatkowym atutem. Jeśli dołączy się publiczność, jeśli troszkę więcej zdobyczy dadzą rezerwowi, to sześć punktów można odrobić w okamgnieniu. A potem… Wszystko jest możliwe!

TELENET GIANTS ANTWERP – ROSA RADOM 75:69 (22:19, 18:15, 15:18, 20:17)
Giants:
Dudzinski 15 (2), Donkor 11 (2), Clark 11 (1), Vanwijn 3 (1), Bako 2 oraz Lee 13, Marelja 13 (3), Schoepen 7 (1), Vervoort 0.
ROSA:
Auda 19, Punter 17 (3), Szymkiewicz 13 (2), Trojan 10, Sokołowski 4 oraz Zajcew 4, Bojanowski 2, Piechowicz 0, Witka 0, Zegzuła 0.

GAS