Rewelacyjnie zaprezentowała się ROSA Radom w starciu z Polskim Cukrem Toruń. Gospodarze byli lepiej zorganizowani, bardzie waleczni, zdeterminowani, no i znacznie skuteczniejsi od swojego rywala. Wygrał prawdziwy zespół, mimo, że niektóre zagrania indywidualne zawodników z Radomia były niezwykle efektowne i efektywne.

Koszykówka to jest sport drużynowy i ROSA pokazała pełną głębię tego stwierdzenia. Nie mając nominalnego rozgrywającego, radomianie postawili na wiele rozwiązań, które przyniosły im korzyść po obu stronach boiska, ale największym atutem był fakt, że stanowili monolit. Ta jedność była kapitalną odpowiedzią na styl gry Polskiego Cukru i w efekcie dała upragniony sukces.

Prowadzeniem gry zajęło się w ROSIE aż czterech zawodników: Marcin Piechowicz, Kevin Punter, Filip ZegzułaMichał Sokołowski. Być może już ta zmienność wprowadziła zamieszanie w szeregach torunian, być może dawała radomianom większą swobodę wyboru akcji. Faktem jest, że pominąwszy pierwsze minuty spotkania, ROSA była nie do zatrzymania. Co ważne, gospodarze zadali kłam stwierdzeniem, że są słabsi pod koszem. Dominowali bowiem pod obiema tablicami, a duże wsparcie dawali gracze wchodzący z ławki. Świetne zmiany dali: Robert WitkaIgor Zajcew (obaj zdobywali też punkty z dystansu), a kapitalną robotę wykonywali: Patrik Auda (15 punktów, 10 zbiórek) i Michał Sokołowski (11 punktów, 11 zbiórek, 6 asyst).

Wolną rękę na grę bardziej indywidualną otrzymał Kevin Punter i skrzętnie z tej swobody skorzystał. Jego wejścia pod kosz wzbudzały zachwyt widowni i telewizyjnych komentatorów, a „trójki” wpadały w najbardziej oczekiwanych momentach.

Bardzo dobre spotkanie rozgrywał też Marcin Piechowicz, który najdłużej pozostawał „jedynką”, ale swoje punkty też zdobył, a i z przewagi wzrostu nad rozgrywającymi Polskiego Cukru , także zrobił właściwy użytek.

Torunianie nie znajdowali zupełnie odpowiedzi na taką dyspozycję radomian. Co prawda, wyjątkowo skuteczny zza łuku był Aaron Cel, ale dotychczasowe atuty pozostałych graczy gości, miejscowi skutecznie zniwelowali.

Podczas meczu, na radomskiej ławce był już nowy playmaker  ROSY Ryan Harrow. Jeszcze nie zagrał, bo klub z Radomia wciąż czeka na „list czystości” z Litwy, gdzie w tym sezonie występował Amerykanin.
– Kiedy tylko otrzymamy stosowny dokument, natychmiast potwierdzimy Ryana do gry. Bardzo byśmy chcieli, żeby nastąpiło to już przed wtorkowym meczem w Lidze Mistrzów – informuje coach ROSY Wojciech Kamiński.

ROSA RADOM – POLSKI CUKIER TORUŃ 83:68 (15:16, 23:15, 26:15, 19:22)
ROSA:
Punter 20 (3), Auda 15 (1), Sokołowski 11 (2), Piechowicz 9 (1), Trojan 2 oraz Witka 10 (2), Zajcew 10 (2), Bojanowski 4, Zegzuła 2, Szymański 0, Szczypiński 0, Wątroba 0.
Polski Cukier: Cosey 8, Perka 8 (2), Sulima 5, Wiśniewski 5 (1), Gruszecki 5 (1) oraz Cel 17 (4), Mbodj 12, Śnieg 5, Diduszko 2, Krefft 1.

GRZEGORZ STĘPIEŃ