Świetna pierwsza połowa w wykonaniu ROSY Radom nie dała końcowego sukcesu w wyjazdowym starciu z MKS-em Dąbrowa Górnicza. Powód? Fatalna gra po przerwie Radomskich Smoków. Gospodarze wykorzystali tę zapaść naszego teamu i choć sami nie grali rewelacyjnie, pewnie zainkasowali zwycięstwo.

Nieodgadnionym pozostaje dlaczego ROSA nie potrafi rozegrać całego meczu w miarę jednakowej dyspozycji. Dodajmy – formie, która z łatwością pozwala jej budować przewagę, odbierać chęć do walki rywalowi, skłaniać ręce kibiców do samoistnych oklasków.

Tak właśnie prezentował się team z Radomia przed przerwą. Co prawda zdarzały się jakieś niepotrzebne straty, błędy i nieudane akcje, ale te są wpisane w istotę koszykówki. Generalnie ROSA udanie broniła, a w ataku znajdowała skuteczne rozwiązania. Dwójka obwodowych – Ryan Harrow i Kevin Punter znów czarowała, odnalazł się w ofensywie Michał Sokołowski swoje robił Patrik Auda, a rewelacyjną zmianę dał Igor Zaytsev.
W efekcie Radomskie Smoki prowadziły po dwóch kwartach różnicą 16. punktów. Generalnie, nic nie wskazywało na to, że goście mogą wyjechać z Dąbrowy Górniczej bez wygranej.

A jednak gra ROSY posypała się jak domek z kart. W grze radomian nastąpiła wręcz zapaść. Goście nie tylko podali dłoń rywalowi, ale nie będzie chyba przesadą, że podarowali mu zwycięstwo na tacy. Odblokowali się na dystansie: Bartłomiej Wołoszyn i Aaron Broussard, nie do pokonania pod obiema tablicami był D.J. Shelton, który do 19. punktów dołożył 14. zbiórek.
To niebywałe, ale MKS prowadził już po trzeciej części meczu, a potem poszedł za ciosem. Zespół z Radomia nie potrafił znaleźć już antidotum na podjęcie walki o zwycięstwo.

MKS DĄBROWA GÓRNICZA – ROSA RADOM 89:80 (19:28, 18:25, 29:14, 23:13)
MKS: Wołoszyn 22 (4), Broussard 22 (4), Shelton 19, Dambrauskas 12 (1), Gabiński 0 oraz Pamuła 9 (1), Kucharek 5 (1), Kowalenko 0, Wieczorek 0.
ROSA: Punter 20 (1), Harrow 19 (2), Auda 9 (1), Sokołowski 7 (1), Witka 2 oraz Zaytsev 15 (1), Zegzuła 4 (1), Piechowicz 2, Trojan 2, Bojanowski 0.

GAS