Rewelacyjna postawa Michała Sokołowskiego, zwłaszcza w drugiej połowie spotkania, dała wyraźny impuls reprezentacji Polski i odwróciła losy pojedynku z Węgrami w ramach kwalifikacji do Mistrzostw Świata w Chinach w 2019 roku.  Biało-czerwoni odnieśli pierwsze zwycięstwo – 70:60 – a trener naszej kadry narodowej Mike Taylor komplementował Sokoła, który w najlepszy z możliwych sposobów odwdzięczył się za zaufanie coacha.

Przed przerwą meczu rozgrywanego w Bydgoszczy, Polakom szło jak po grudzie. Nasi reprezentanci mieli spore problemy w ataku, stąd tylko 22 punkty przez dwie kwarty. Węgrzy grali fizycznie, wybijali naszych z rytmu, sięgali po nie zawsze legalne metody walki na parkiecie.

Biało-czerwoni podjęli jednak rękawice, a idealnym rozwiązaniem było puszczenie w bój m.in. Michała Sokołowskiego. Skrzydłowy ROSY Radom nie ustępował nawet na krok, podjął walkę niemal wręcz, a w ofensywie zaprezentował cały repertuar rozwiązań. Najpierw, pod odrobieniu strat, dał Polakom prowadzenie 41:40, potem dwukrotnie w niezwykle istotnych momentach trafił z dystansu, nie pomylił się też z linii rzutów wolnych. Na dodatek wymusił faul ofensywny na rywalu i żadnemu z nich nie pozwolił już na zaistnienie w ataku.

– Wygrała drużyna, cieszę się, że mogłem pomóc w zwycięstwie. Ja grałem swoje, to zespół zaczął grać dobrze. Dzieliliśmy się piłką, zaczęło nam wychodzić – mówił skromnie, po ostatniej syrenie, Michał Sokołowski. Na stwierdzenie, że był to jego najlepszy mecz w reprezentacji, odparł krótko: – Super, oby były lepsze.

– To był bardzo fizyczny mecz, a Michał kocha grać fizycznie. Potrafi w takich warunkach się odnaleźć, robi wiele pożytecznych rzeczy. Dobrze było też widzieć, jak trafia z dystansu, zdobywa punkty spod kosza, ale najbardziej podobała się jego twarda, nieustępliwa gra, także w obronie – ocenił postawę Sokoła, Mike Taylor.

GAS
Foto: FIBA