Znów były dobre fragmenty, znów było blisko, ale drugie zwycięstwo zwycięstwo w Lidze Mistrzów wciąż nie stało się udziałem ROSY Radom. Więcej doświadczenia, a przede wszystkim więcej skuteczności było po stronie AEK Ateny i to zespół ze stolicy Grecji, po ostatniej syrenie wzniósł ręce do góry w geście triumfu.

Gospodarze zaczęli dobrze. Obroną wybijali rywali z rytmu, zmuszali ich do błędów, sami zaś napędzali kontrataki i systematycznie budowali akcje pozycyjne. Już w pierwszej kwarcie skuteczność nie była mocną stroną radomian, ale lepsza od przeciwnika defensywa pozwoliła wyjść na prowadzenie i stale utrzymywać minimalną przewagę.

Gracze AEK jakby potrzebowali czasu, żeby lepiej zapoznać się ze specyfiką hali MOSiR, bo z minuty na minutę grali lepiej. Wyraźnie rozkręcił się Manny Harris, goście opanowali też strefę podkoszową i powoli, ale systematycznie zaczęli odrabiać straty. Tuż przed przerwą wykorzystali dodatkowo niefrasobliwość ROSY i wyszli na prowadzenie.

Kluczowa dla losów pojedynku okazała się trzecia kwarta. Przeciwnicy z Grecji na jeszcze mniej pozwalali gospodarzom, a sami korzystali z dobrej dyspozycji Dusana SakotyGiannoulisa Larentzakisa. Uciekli na bezpieczną przewagę i jak się okazało, utrzymali ją już do końca.

ROSA oczywiście walczyła, próbowała dopaść przeciwnika, ale ciągle brakowało momentu przełamania. Dobre minuty zaliczał Szymon Szymański, otworzył się wreszcie Kevin Punter, punkty zdobywali Igor ZaytsevDaniel Szymkiewicz, lecz radomianie wciąż nie byli w stanie pójść za ciosem. Dlatego porażka nie była wysoka, ale zwycięstwo AEK było właściwie niezagrożone.

ROSA RADOM – AEK ATENY 63:69 (17:14, 16:22, 10:17, 20:16)
ROSA: Punter 16 (2), Auda 8, Sokołowski 6 (1), Harrow 2, Trojan 0, oraz Zaytsev 11 (1), Szymkiewicz 10, Szymański 7 (1), Piechowicz 3 (1), Zegzuła 0, Bojanowski 0.
AEK: Harris 22 (4), Larentzakis 12 (2), James 8, Mavroeidis 3 (1), Green 0, oraz Sakota 14 (1), Elonu 9, Xanthopoulos 1, Barlow 0, Kavvadas 0.

GAS, MŁ

 

Galeria zdjęć TUTAJ