Trzy wyrównane kwarty rozegrała podczas ostatniego wyjazdu w Lidze Mistrzów, w Strasbourgu, drużyna ROSY Radom. Niestety ta jedna, pierwsza, znacznie gorsza w wykonaniu Radomskich Smoków, zadecydowała o końcowym triumfie, miejscowego zespołu wicemistrzów Francji.

SIG zaczął z wysokiego pułapu, a może bardziej to radomianie nie odpalili od razu swojego normalnego rytmu. Przez to początek meczu wyglądał trochę tak, jakby gospodarze weszli od razu w poważną rywalizację, a gracze ROSY zostali jeszcze na rozgrzewce. To dlatego zespół z Francji nie miał większych problemów w ataku, za to mieli je goście z Polski. To dlatego przewaga miejscowych urosła w okamgnieniu i trudno ją było potem zniwelować.

Niemniej ROSA podjęła walkę. Może nie poprawiła jakoś specjalnie obrony, ale zaczęła zagrażać przeciwnikowi ofensywą. Oparta co prawda bardziej na indywidualnych popisach Kevin Punter, Ryan Harrow, zaczęła jednak przynosić pożądane rezultaty.

W pewnym momencie spotkanie stało się dość swobodne, bo obie ekipy dążyły przede wszystkim do zdobyczy punktowych. O ile jednak po stronie SIG, dwucyfrowe rezultaty w rzuconych „oczkach” uzyskało aż sześciu graczy, to w ROSIE, swoje indywidualne osiągnięcia śrubowała dwójka wspomnianych Amerykanów. Zespołowość francuskiego teamu najlepiej obrazuje zwłaszcza liczba 33. asyst, podczas gdy radomianie wykonali 14 ostatnich podań.

Mimo dość znacznej porażki, po raz kolejny ROSA pokazała się jednak w Europie i miała naprawdę wiele fragmentów dobrej gry. Marka zapadła więc w pamięć i jeśli jeszcze kiedyś zespół z Radomia pojawi się na francuskiej ziemi z pewnością nie będzie ekipą anonimową.

SIG STRASBOURG – ROSA RADOM 98:81 (25:13, 23:22, 24:23, 26:23)
SIG:
Logan 16 (3), Bost 15 (5), Wright 15, Atkins 12, Bilan 6 oraz Inglis 13 (1), Labeyrie 13, Leloup 4, Beyhurst 2, Cortale 2.
ROSA: Punter 28 (5), Szymkiewicz 8 (1), Sokołowski 7, Zaytsev 5, Auda 4 oraz Harrow 23 (2), Bojanowski 4, Szymański 2, Piechowicz 0, Zegzuła 0, Trojan 0.

GAS