Lekko, łatwo i przyjemnie nie było, ale w newralgicznych momentach, ROSA Radom uwidoczniła swoje przewagi nad AZS-em Koszalin i pełnym sukcesem zakończyła nadmorski wyjazd. Radomskie Smoki znów są na ustach koszykarskiej Polski, ewidentnie wróciły do gry w Energa Basket Lidze i to wróciły w świetnym stylu.

Nie chodzi może o mecz w Koszalinie, bo tam trochę nerwowości, szczególnie przed przerwą, było. AZS pokazał, że mimo ostatnich ubytków w kadrze, siłę ofensywną ciągle ma dużą, o czym radomianie przekonali się w pierwszej i drugiej kwarcie. Gospodarze, zwyczajnie trochę się rozstrzelali, skutecznie studząc zapędy przyjezdnych. Na szczęście, mimo pewnej nonszalancji i chyba jednak braku pełnej koncentracji, Radomskie Smoki trzymały wynik, bo w ataku znów dobrze prezentował się A.J. English, a do boju prowadził ROSĘ jej kapitan Michał Sokołowski.

Kiedy kilka minut po przerwie, szeregi Akademików nieco się rozluźniły, gracze z Radomia świetnie to wykorzystali. Tym razem w ofensywie zadziwiał Ryan Harrow, który dodatkowo otrzymał duże wsparcie kolegów: „Sokoła”, Michaela Frasera, Patrika Audy, Igora Zaytseva i Filipa Zegzuły. Szalenie ważne punkty w ostatniej odsłonie widowiska zdobył też A.J. English i na trzy minuty przed końcem, radomianie mogli nieco bardziej odetchnąć.

Czwarte z rzędu zwycięstwo stało się faktem!

AZS KOSZALIN – ROSA RADOM 85:92 (23:23, 23:20, 22:28, 17:21)
AZS: Marelja 22 (2), Młynarski 15 (4), Malesević 10, Kumpys 6, Leńczuk 2, oraz Dłoniak 14 (3), Baldwin 12 (1), Kiwilsza 4, Wadowski 0.
ROSA: English 21 (3), Harrow 20 (2), Sokołowski 16 (2), Fraser 11, Szymański 2, oraz Auda 10, Zaytsev 7 (1), Zegzuła 5 (1), Szymkiewicz 0, Piechowicz 0, Bojanowski 0.

GAS, MŁ