Niewiele zabrakło, żeby ROSA Radom zgarnęła siódme zwycięstwo z rzędu, ale walczący u siebie o przetrwanie PGE Turów Zgorzelec zdołał w ostatniej chwili przechylić szalę wygranej na swoją stronę. O wiele milsza była krótka uroczystość tuż przed meczem, kiedy nagrodę dla najlepszego gracza marca w Energa Basket Lidze, odebrał z rąk komisarza zawodów Grzegorza Ziemblickiego, kapitan Radomskich Smoków Michał Sokołowski.

Potem też nie było najgorzej dla gości z Radomia. Mimo, że pojedynek był rwany, skuteczność z obu stron pozostawiała sporo do życzenia, walki nie można było nikomu odmówić. ROSA był wciąż pół kroku z przodu. Atak trzymał amerykański duet A.J. English, Ryan Harrow, inni lepiej spisywali się tym razem w defensywie.

Jeszcze w połowie czwartej kwarty wydawało się, że radomianie nie pozwolą sobie wyrwać zwycięstwa z rąk. Prowadzili różnicą sześciu punktów, ale kilka strat i zryw gospodarzy spowodował, że to ROSA musiała gonić wynik. Nie dogoniła, mimo, że w ostatniej minucie dochodziła rywali na różnicę „oczka”. Ostatnia akcja przyjezdnych okazała się jednak nieudana, bo zamiast przy próbie rzutu, piłka wylądowała w aucie i przedłużenie szans na awans do playoffs mógł świętować team ze Zgorzelca.

PGE TURÓW ZGORZELEC – ROSA RADOM 83:80 (16:20, 20:17, 21:26, 26:17)
PGE Turów: Ayers 21 (3), Patoka 19 (3), Skibniewski 9 (1), Borowski 5, Petrukonis 3 oraz Waldow 9, Camphor 7 (1), Balmazović 7, Bochno 3 (1), Jarecki 0.
ROSA: English 24 (2), Harrow 18 (3), Sokołowski 9, Fraser 2, Szymański 0 oraz Auda 12, Zaytsev 8, Szymkiewicz 7, Piechowicz 0, Zegzuła 0.

GAS