Piąty raz z rzędu, w szóstym sezonie występów w najwyższej klasie rozgrywek, ROSA Radom zagra w decydującej fazie Energa Basket Ligi. Stało się tak po wyjazdowym zwycięstwie z Legią Warszawa. Radomskie Smoki pokazały w tym meczu charakter i odporność psychiczną, bo wbrew pozorom, łatwo naprawdę nie było.

Tego się zresztą można było spodziewać. Nie dość, że stołeczni to raczej szalony zespół, to w ostatnim czasie wygrywali, na dodatek prezentując ultraofensywną taktykę. Podobnie było i tym razem, atak sunął za atakiem, akcje były krótkie, a kolokwialnie mówiąc – legionistom wchodziło wszystko.

Już przed przerwą ROSA musiała kilka razy gonić wynik, ale za każdym razem stawała na wysokości zadania. Bardzo dobrze w ofensywie radził sobie Ryan Harrow, co mógł, wykorzystywał A.J. English, a mimo założonych czterech szwów i opatrunku na brodzie, energia nie opuszczała Michała Sokołowskiego. Bardzo dobre zmiany dali też: Igor ZaytsevFilip Zegzuła, ale na ostateczne przełamanie Legii trzeba było trochę poczekać.

Warszawianie zostali ostatecznie zatrzymani w drugiej połowie czwartej kwarty. ROSA mocniej stanęła w obronie, wymusiła kilka nieodpowiedzianych rzutów, które za żadne skarby nie mogły znaleźć drogi do kosza i zadała decydujące ciosy.

Warto wspomnieć, że na mecz wybrała się spora grupa fanów ROSY, która mocno wspierała swoją drużynę. Najbardziej energetycznym kibicem był tym razem Kim B. Adams Jr., towarzyszący kibicom na trybunach i swoją postawą, mobilizujący ich do jeszcze bardziej wytężonego dopingu. Pomogło!

LEGIA WARSZAWA – ROSA RADOM 89:98 (24:23, 29:30, 14:17, 22:28)
Legia: Wall 13 (3), Kołodziej 13 (2), Mickelson 6, Robak 4, Wilczek 0, oraz Collins 32 (5), Linowski 8, Kukiełka 5 (1), Bilbao 5, Andrzejewski 3 (1), Szpyrka 0.
ROSA: English 23 (3), Harrow 22 (4), Sokołowski 15, Szymański 2, Fraser 1, oraz Zaytsev 19 (2), Auda 8, Zegzuła 6 (2), Szymkiewicz 2, Piechowicz 0.

GAS, MŁ

 

Galeria zdjęć TUTAJ