Znów pełne dramaturgii było stracie ROSY Radom ze Stelmetem Enea BC Zielona Góra. W wypełnionej po brzegi hali MOSiR, Radomskie Smoki w cudowny sposób wróciły do gry, po kiepskim początku meczu, ale ostatnie słowo należało jednak do mistrzów Polski. To goście lepiej bronili i trafiali niesamowite „trójki” w decydujących momentach czwartej kwarty spotkania.

Zanim rozpoczął się pojedynek, komisarz zawodów Marek Lembrych wręczył dwa wyróżnienia dla Michała Sokołowskiego za sezon zasadniczy Energa Basket Ligi. Kapitan ROSY otrzymał statuetki: dla najlepszego Polaka w EBL oraz za wybór do pierwszej piątki EBL. Wyboru dokonali trenerzy wszystkich zespołów ligi.

Potem zaczęła się meczowa walka, choć nie od razu na całego. A może inaczej – na całego, ale Stelmetowi wychodziło wszystko, a ROSIE prawie nic. Dopiero przy stanie 14:0 dla mistrzów Polski (goście trafili w pierwszej kwarcie 6 z 7 rzutów z dystansu) i przerwie na żądanie dla trenera gospodarzy Wojciecha Kamińskiego, pierwszą „trójkę” odpalił Michał Sokołowski.

Zaczęło się odrabianie strat. Najpierw mozolne, potem znacznie szybsze, ale najważniejsze, że systematyczne. Świetnie zafunkcjonowali nasi wysocy, wchodzący z ławki: Igor ZaytsevPatrik Auda, ale klasą dla siebie był Michał Sokołowski. Co jeszcze nie chwilę wcześniej wydawało się nieprawdopodobne, stało się faktem – już w drugiej kwarcie ROSA objęła prowadzenie.

Po przerwie radomianie podjęli próbę ostatecznego złamania rywala, ale obie strony znacznie lepiej spisywały się w obronie niż w ataku. Szaleńcza pogoń za przeciwnikiem kosztowała też wiele sił zawodników z Radomia, a na dodatek z powodu odnowienia urazu, boisko musiał opuścić Ryan Harrow.

Zielonogórzanie jakby czekali na dogodny dla siebie moment i w czwartek kwarcie zaczęli zadawać zabójcze ciosy. Nieprawdopodobne „trójki” trafił Martynas Gecevićius, odnalazł się też w ofensywie Vladymir Dragicević. ROSA nie odpuszczała, ale tym razem zabrakło armat.

W czwartek o godz. 17.45, również w Radomiu, rozpocznie się mecz nr 4. Żeby pozostać w grze, Radomskie Smoki muszą to spotkanie wygrać!

ROSA RADOM – STELMET ENEA BC ZIELONA GÓRA 60:71 (21:30, 19:10, 10:8, 10:23)
ROSA: Sokołowski 19 (4), English 6, Harrow 4, Fraser 2, Szymański 0 oraz Auda 13 (1), Zaytsev 12 (2), Szymkiewicz 4, Piechowicz 0, Bojanowski 0, Zegzuła 0.
Stelmet: Savović 15 (1), Dragićević 12, Koszarek 10 (2), Matczak 7 (2), Zamojski 3 (1) oraz Gecevićius 17 (5), Mokros 5 (1), Hrycaniuk 2, Hernandez 0, Der 0.

GAS, MŁ

 

Galeria zdjęć TUTAJ