Złotymi zgłoskami zapisał się Wojciech Kamiński w historii ROSY Radom i oczywiście całej radomskiej koszykówki. Jako trener, poprowadził Radomskie Smoki do największych sukcesów, wprowadził na europejskie salony, dał impuls i niesamowitą energię w rozwoju całej Organizacji. Za wszystko serdecznie mu dziękujemy!

Był 28 grudnia 2012 roku, kiedy w debiutanckim dla ROSY sezonie w Polskiej Lidze Koszykówki, trenerskie stery objął Wojciech Kamiński. Właściciele klubu z Radomia mają w naturze długoletnie współprace z osobami, które wchodzą do tej wyjątkowej, koszykarskiej rodziny, ale chyba mało kto przypuszczał, że w tym przypadku potrwa to aż 5,5 roku. Co więcej, obie strony rozstają się po dżentelmeńsku, ze wzajemnym szacunkiem i w zgodzie.

Trener Wojciech Kamiński od razu wniósł do zespołu nową i jakość. Kiedy przejmował drużynę, ta raczej dołowała, nie posiadała instynktu zwycięzcy, płaciła słone frycowe. Tymczasem niewiele brakowało, żeby już w debiutanckim sezonie, ekipa przebiła się do playoffs. Wtedy jeszcze się nie udało, ale w dwóch kolejnych ROSA biła się już o medale.

Po raz pierwszy, Radomskie Smoki znalazły się w najlepszej czwórce PLK w roku 2014. Sukces ten został powtórzony również w roku 2015. A trzeba dodać, że w obu przypadkach było to spore zaskoczenie, bo budżet klubu wcale nie wzrósł jakoś diametralnie, a mimo tego ROSA zostawiała w polu bogatsze i bardziej doświadczone w bojach drużyny.

Prawdziwą rewelacją na polskich parkietach, team z Radomia, okazał się jednak w sezonie 2015/2016. To wtedy Wojciech Kamiński zbudował zespół, który jak burza przeszedł przez rundę zasadniczą, plasując się na drugim miejscu. Świetnie też poszło w walce o stawkę. ROSA dotarła aż do finału i dopiero w nim uległa naszpikowanemu gwiazdami Stelmetowi Zielona Góra. Wcześniej to radomianie okazali się jednak lepsi, zdobywając Puchar Polski, a u progu kolejnego sezonu również Superpuchar Polski. Tych sukcesów nikt już ROSIE nie odbierze, a ich największym reżyserem był właśnie Wojciech Kamiński.

To również w sezonie 2015/2016, ROSA wkroczyła na europejskie salony. To wtedy z bardzo dobrej strony pokazała się w Europe Basket Cup, przechodząc pierwszą, grupową rundę rozgrywek. Nic dziwnego, że rok później bez zastrzeżeń została przyjęta do Ligi Mistrzów, gdzie także toczyła wyrównane boje ze znanymi na Starym Kontynencie markami.

Triumfy te, podkreślamy – przy niezbyt wygórowanym budżecie, zostały dostrzeżone nie tylko w Radomiu. Koledzy trenerzy dwukrotnie wybierali Wojciecha Kamińskiego najlepszym coachem w Polsce, a reprezentacja narodowa na stałe wchłonęła go do swojego sztabu.

Kolejne sezony to stabilizacja ROSY wśród najlepszych klubów w Polsce. Szóste, a w minionym sezonie piąte miejsce w ekstraklasie, może zostało przez co niektórych odebrane z niedosytem, ale nie jest przesadą stwierdzenie, że zespół i tak osiągnął więcej niż wskazywałby ranking budżetowy członków PLK. Do strefy medalowej znów zabrakło niewiele, Liga Mistrzów znów była udziałem ROSY Radom, a zdobywane rokrocznie doświadczenie, bezcenne.

Już po zakończeniu tegorocznych rozgrywek, włodarze ROSY, ale w porozumieniu z Wojciechem Kamińskim, uznały, że być może trener będzie potrzebował nowych wyzwań. Nie jest tajemnicą, że radomian czeka rok przejściowy.

– To dlatego Wojciech Kamiński szybko otrzymał wolną rękę i umówiliśmy się, że jeśli pojawi się nowy pracodawca dla trenera, to podamy sobie ręce i rozstaniemy się jak dżentelmeni. Tak też się stało – tłumaczy Piotr Kardaś, prezes ROSA SA. – Wojciech Kamiński na zawsze pozostanie w naszych sercach. Pozostaje naszym wielkim przyjacielem, twórcą największych sukcesów klubu, człowiekiem, który wprowadził nas na profesjonalne tory. Bardzo serdecznie mu dziękujemy za wszystko i naprawdę nie ma chyba słów, które wyraziłyby naszą wdzięczność za to co Wojciech Kamiński zrobił dla Organizacji ROSA przez te 5,5 roku pracy w Radomiu.

GRZEGORZ STĘPIEŃ