Słaba pierwsza połowa wyjazdowego meczu z Kataja Basket Joensuu w eliminacjach do FIBA Europe Cup sprawiła, że ROSA Radom doznała dość dotkliwej porażki. Część odrobionych strat po przerwie daje jednak nadzieję przed rewanżem w Radomiu. W sporcie, także w koszykówce, wszystko jest możliwe.

„Pierwsze koty za płoty”, „Frycowe nowego zespołu zostało zapłacone” – tego typu popularne powiedzenia pasują do inauguracji sezonu w wykonaniu ROSY Radom. Chrzest bojowy nowego zespołu nie wypadł zbyt okazale, ale też nie można robić z niego tragedii. – Wyciągnięcie wniosków z tego spotkania to najważniejsza rzecz jaką musimy z niego wynieść. Do poprawy jest sporo, to nie ulega wątpliwości, ale wiemy też, w którym miejscu jesteśmy i w aspekcie przyszłości, także o starciu w Finlandii, myślimy pozytywnie – mówi prezes klubu Piotr Kardaś.

Radomskie Smoki źle weszły w ten pojedynek. Od wyniku 2:2 nadszedł fragment 17:2 dla gospodarzy, a kiedy nasza drużyna zbliżyła się na 33:23, znów nastąpił dłuższy czas zastoju i Kataja odjechała na dobre.

Nawet przy bardzo niekorzystnym wyniku, ROSA nie złożyła jednak broni. Walka trwała cały czas, a po przerwie było już znacznie lepiej. Radomianie poprawili obronę, nie dawali miejscowym tyle swobody co wcześniej i to znalazło przełożenie w rezultacie pojedynku. 21 punktów straty chwały oczywiście nie przynosi, ale nie przekreśla też definitywnie szans na awans do drugiej rundy FIBA Europe Cup.

Rewanż w Radomiu, w środę 26 września o godz. 19.

KATAJA BASKET CLUB JOENSUU – ROSA RADOM 86:65 (29:14, 25:14, 14:14, 18:23)
Kataja: Wright 20, Seppala 14 (4), Jefferson 11, Mullings 8, Ojala 6 (1) oraz Simpson 8 (2), Huolila 7, Palmi 6, Perttu 6 (2), Herrala 0, Vanttaja 0.
ROSA: Neal 17 (1), Trotter 11 (1), Mielczarek 7 (1), Mosquerqa-Perea 7, Piechowicz 3 oraz Wątroba 6, Wall 6, Szymański 4, Zegzuła 2, Szczypiński 2.

GAS