Mocny zespół BM Slam Stali Ostrów Wielkopolski zafundował nowej ROSIE Radom równie mocne przetarcie na inaugurację Energa Basket Ligi. Zważywszy jednak na fakt, że Smoki musiały wystąpić bez swojego rozgrywającego i lidera Obiego Trottera, nawet z dość wysokiej porażki płyną pewne pozytywy.

ROSA na pewno nie pękła na początku pojedynku i to już jest pozytywem numer jeden. Prowadziła nawet 8:4, co napawała pewnym optymizmem na dalszą część pojedynku. Stal pokazała jednak, że nie bez kozery znów jest wymieniana w gronie faworytów rozgrywek, wygrała wyraźnie drugą część pierwszej kwarty i zaczęła kontrolować spotkanie.

Prym w zespole gospodarzy wiedli: Michał Nowakowski, Michał ChylińskiMike Scott, a dobre zmiany dali: Daniel Szymkiewicz, Danilo TasićŁukasz Majewski. I właśnie zmiennicy okazali się jednym z ważnych kluczy do odniesienia zwycięstwa przez miejscowych. Łącznie dali zespołowi 37 punktów, podczas gdy radomska ławka zaledwie 10 (2 do przerwy).

Na plus na pewno trzeba zaliczyć postawę Cullena NealaArtura Mielczarka w ataku, a także Filipa Zegzuły, choć jego skuteczność mogłaby być nieco wyższa. Potencjał pokazał także Carl Lindbom i naprawdę szkoda, że nie trafił żadnej próby z dystansu, bo i jemu, i drużynie grałoby się wtedy znacznie łatwiej.

Inauguracja EBL wypadła tak, jak można było się spodziewać. Z utęsknieniem czekamy na powrót po chorobie Obiego Trottera. Także młodzi gracze ROSY z każdym meczem nabierają ekstraklasowej ogłady. Będzie lepiej!

BM SLAM STAL OSTRÓW WIELKOPOLSKI – ROSA RADOM 89:70 (20:14, 25:17, 25:21, 19:18)
Stal: Nowakowski 17 (3), Chyliński 15 (1), Scott 12 (1), Żołnierewicz 4, King 4 oraz Szymkiewicz 11, Tasić 10, Majewski 9 (3), Hamilton 7 (1), Grudziński 0.
ROSA: Neal 20 (4), Mielczarek 16 (2), Zegzuła 13 (3), Lindbom 8, Mosquera-Perea 3 oraz Piechowicz 6 (2), Szymański 2, Wall 2, Wątroba 0, Szczypiński 0.