Zgodnie z oczekiwaniami, Arka Gdynia okazała się dla ROSY Radom niezwykle wymagającym przeciwnikiem i wygrała, ustawiając mecz już na jego początku. – W dalszej części spotkania podjęliśmy walkę, mieliśmy dobre momenty, ale my musimy tak grać przez całe pojedynki – uważa trener Radomskich Smoków, Robert Witka.

Sam początek meczu nie był zły w wykonaniu ROSY i wydawało się, że radomianie postawią się silnemu rywalowi. Niestety, okazało się to złudne, a przedmeczowe założenia posypały się jak domek z kart. W poczynania gospodarzy wkradł się chaos, a goście bezlitośnie to wykorzystali. Wśród gości punktowali właściwie wszyscy, którzy pojawiali się na parkiecie, a przewaga rosła w okamgnieniu. Kiedy gdynianie osiągnęli 20-punktową różnicę, stało się jasne, że odwrócenie losów spotkania graniczy z cudem.

ROSA nie poddała się jednak. Przede wszystkim zaczęła grać agresywniej, po prostu postawiła się i to przyniosło efekty. W ataku otworzył się C.J. Neal, który mądrze wymuszał tez faule i punktował z rzutów wolnych (8/8), trafiał zaczął Carl Lindbom, a kilka akcji efektownie skończył Hanner Mosquera-Perea.

Arka jest jednak za mocna, dysponuje zbyt dużą głębią składu, żeby pozwolić na odrobienie dużych strat rywalowi. – Gdynianie mieli też miażdżącą przewagę pod koszami, co nie dziwi, bo Arka ma bardzo wysokich zawodników, ale kilka razy powinniśmy po prostu lepiej zastawiać, żeby niwelować przewagę wzrostu przeciwnika – ocenia Robert Witka.

– Wygrana cieszy, ale mam trochę pretensji do swojego zespołu, że przy wysokim prowadzeniu zatracił koncentrację. Powinniśmy grać bardziej konsekwentnie, skuteczniej wykorzystywać swoje przewagi, a nie forsować jakieś dziwne rzuty, czy rozwiązania w obronie – podkreśla trener Arki Przemysław Frasunkiewicz. – ROSA nie weszła dobrze w mecz, ale potem grała agresywnie, a my nie za bardzo na tę agresję odpowiadaliśmy. Ktoś powiedział, że pieniądze nie grają, a ja uważam, że grają. Najlepsi gracze zarabiają najwięcej i porównując oba zespoły, powinniśmy zwyciężyć bardziej zdecydowanie – dodaje coach gdynian.

ROSA RADOM – ARKA GDYNIA 77:94 (11:31, 26:23, 19:17, 21:23)
ROSA: Neal 27 (3), Lindbom 16 (3), Mosquera-Perea 11, Mielczarek 9, Zegzuła 0 oraz Piechowicz 7 (1), Wall 3, Szymański 2, Szczypiński 2.
Arka: Florence 15 (3), Łapeta 11, Garbacz 9 (2), Witliński 7 (1), Dulkys 5 (1) oraz Upshaw 16, Bostic 12 (1), Ponitka 8 (1), Wyka 7 (1), Szubarga 4, Kamiński 0.