To był pojedynek pełen emocji, zwrotów sytuacji i wyglądał jak swoisty, sportowy rollercoaster. Najważniejsze jednak, że po starciu ze Spójnią Stargard, to ROSA Radom mogła wznieść ręce w geście triumfu. Wygrał oczywiście zespół, ale zdobywając 30 punktów i zaliczając 9 zbiórek, znakomity prezent urodzinowy sprawił sobie Carl Lindbom.

Reprezentant Finlandii od początku wykazywał dużą ochotę do gry, zdobył pierwsze osiem punktów dla Smoków, a potem swoją zdobycz tylko powiększał. Motywację miał jednak kilkupoziomową, bo na ten mecz i na urodziny, przybyli rodzice Carla, a ponadto wiadomo było jaki ciężar gatunkowy niesie ta konfrontacja.

Generalnie, spotkanie dostarczyło naprawdę wielu wrażeń, bo sytuacja zmieniała się jak w kalejdoskopie. Obie drużyny „zacinały się” w ataku, miały też słabsze momenty w obronie. Wydawało się, że to ROSA, jako pierwsza opanowała sytuację, kiedy odrobiła straty w drugiej kwarcie, a Obie Trotter i wspomniany Carl Lindbom, wznosili się na wyżyny swoich umiejętności. Tymczasem, zaraz po przerwie, radomianie jakby zostali jeszcze w szatni, a Spójnia w okamgnieniu odrobiła straty i wyszła na siedmiopunktowe prowadzenie.

Mimo przegranej walki podkoszowej, trener gospodarzy Robert Witka zaryzykował i obniżył skład. Osiągnął w ten sposób założony efekt, większej agresji w grze i stałego „umilania” życia przeciwnikowi. Zmęczony lider gości Anthony Hickey nie był już taki skuteczny, za to Obie Trotter pokazał, że właśnie w najtrudniejszych momentach, czuje się jak ryba w wodzie. Finalnie osiągnął double-double na poziomie 20. punktów i 10 asyst, a dołożył jeszcze 6 zbiórek.  W końcówce fajnie podłączył się też w ataku Artur Mielczarek i ROSA wyszarpała jakże ważne zwycięstwo.

Oba zespoły zagrały w tym meczu bez swoich strzelców: Cullena NealaPiotra Pamuły. Ich brak był oczywiście widoczny w grze ofensywnej, ale obaj mają nadzieję na szybki powrót na parkiet. – W następnym meczu już zagram. Chciałem pomóc zespołowi w meczu ze Spójnią, ale ból okazał się silniejszy. Będę gotowy za tydzień – powiedział nam Amerykanin z ROSY.

ROSA RADOM – SPÓJNIA STARGARD 76:72 (21:25, 20:11, 12:24, 23:12)
ROSA: Lindbom 30 (5), Trotter 20 (3), Mielczarek 12 (1), Zegzuła 4, Mosquera-Perea 0 oraz Wall 6, Szymański 2, Wątroba 1, Szczypiński 1, Piechowicz 0.
Spójnia: Hickey 24 (2), Wilczek 13 (2), Madray 11 (1), Raczyński 9 (1), Dymała 9 (1) oraz Fraś 5, Berdzik 1, Koziorowicz 0.