Detale decydowały o tym, że ROSA Radom musiała uznać wyższość AZS-u w Koszalinie. To była kwestia jednej dobrej obrony, celnego rzutu, może dwóch zbiórek, albo większej skuteczności z rzutów wolnych. Czegokolwiek. Bo determinacji i walki do ostatniej sekundy, Radomskim Smokom odmówić nie można.

Mecz być niezwykle wyrównany, a szczególnie po przerwie sytuacja zmieniała się jak w kalejdoskopie. Emocje sięgały zenitu, kiedy jedna ze stron wychodziła na prowadzenie, ale druga szybko niwelowała strata i sama wyskakiwała nieco do przodu. Jasnym stało się, że to sama końcówka wyłoni zwycięzcę. I tak też się stało. Ciężar zdobywania punktów wziął na siebie wśród Akademików Drew Brandon i to on toczył pojedynek w ataku z ROSĄ. Wygrał, bo był dokładniejszy, a kiedy wyforował swój zespół do przodu, radomianie musieli ratować się faulami, ale miejscowi nie pudłowali z linii rzutów wolnych.

Na boisku spotkały się drużyny o zbliżonych potencjałach i niezmiernie szkoda, że pewne kłopoty ROSY zaczęły się już na początku meczu. To wtedy, Szymon Szymański złapał szybko trzy faule i „zamroził się” do końca spotkania. Zastępujący go Hanner Mosquera-Perea nie miał najlepszego dnia, więc możliwości manewru wśród wysokich, spadły trenerowi ROSY Robertowi Witce niemal do zera. Na „piątce” długo grał Carl Lindbom, przez co został prawie pozbawiony swojej najsilniejszej broni, czyli rzutu z dystansu, a przez moment jako środkowy występował nawet Daniel Wall.

Mimo przegrywanej rywalizacji podkoszowej, Smoki nie pękły nawet na moment. Może w pewnych sytuacjach zabrakło trochę szczęścia, może precyzji, wynikającej ze zmęczenia. Bo tak naprawdę wynik końcowy, mógł być równie dobrze odwrotny. Szkoda, że teraz to już tylko gdybanie…

AZS KOSZALIN – ROSA RADOM 78:75 (18:17, 20:20, 18:15, 22:23)
AZS: Brandon 23, Surmacz 15 (1), Tejić 12, Kucharek 7 (1), Bochno 2 oraz Jakóbczyk 12 (4), Walters 3, Zywert 2, Papić 2, Czujkowski 0, Radulović 0.
ROSA: Mielczarek 13 (2), Lindbom 13 (1), Neal 12 (1), Trotter 7 (1), Szymański 5 (1) oraz Wall 9 (1), Piechowicz 7 (2), Zegzuła 7, Mosquera-Perea 2.