Niespodzianki nie było i Święta Bożego Narodzenia w lepszych nastrojach spędzi MKS Dąbrowa Górnicza, który pokonał ROSĘ Radom przed własną publicznością. Radomskim Smokom przytrafiły się dwa długie przestoje i nawet niezwykle ambitna pogoń w ostatniej kwarcie meczu nie mogła przechylić szali zwycięstwa na ich stronę.

Za walkę należą się jednak ekipie z Radomia duże brawa. Przypomnijmy, że ROSA musiała radzić sobie bez kontuzjowanych, podstawowych graczy: Filipa Zegzuły i Artura Mielczarka. Dysponując wąskim składem, ambitnie goniła wynik do samego końca i przez długie momenty grała naprawdę dobrze. To cały czas musi  napawać optymizmem na przyszłość.

Niestety, Smoki miały dwa dłuższe, znacznie słabsze fragmenty, które gospodarze wykorzystali bezwzględnie. Chodzi o drugą część pierwszej kwarty i kilka minuty zaraz po przerwie. To wtedy MKS skrupulatnie korzystał z „zapaści” naszej drużyny, budując bezpieczną przewagę. Za każdym razem ROSA wracała do gry, ale strata okazywała się zbyt duża.

Jak wiadomo, u siebie ROSY już w tym roku nie zobaczymy. Naszą drużynę czeka bowiem ostatni w grudniu mecz wyjazdowy. W sobotę 29 grudnia Smoki stawią czoła Stelmetowi Enea BC, a do pojedynku dojdzie w Zielone Górze. Do hali MOSiR w Radomiu zapraszamy w czwartek 3 stycznia, kiedy podejmować będziemy GTK Gliwice.

MKS DĄBROWA GÓRNICZA – ROSA RADOM 82:74 (24:14, 19:26, 22:13, 17:21)
MKS: Malvin 18 (2), Richardson 16 (2), Wojciechowski 12 (2), Łukasiak 4, Davis 4 oraz Wołoszyn 10 (2), Kobel 10, Zębski 4, Gabiński 4, Chorab 0.
ROSA: Neal 14 (3), Trotter 13 (1), Lindbom 13 (1), Piechowicz 12 (2), Parzeński 11 oraz Wątroba 7, Szczypiński 4, Wall 0.