Żegnamy rok 2018 porażką. Porażką jednak wkalkulowaną, bowiem zwycięstwo w Zielonej Górze, byłoby doprawdy niezwykłą sensacją.

Już w pierwszej kwarcie zielonogórzanie pokazali nam miejsce w szeregu, grając, dodajmy, drugim garniturem. Choć połowa tej odsłony była dosyć wyrównana, to ostatecznie gospodarze zwyciężyli pierwszą kwartę różnicą siedmiu punktów. Warto dodać, że w pierwszej piątce naszych rywali nie pojawili się chociażby Łukasz KoszarekMichał Sokołowski.

Kolejna kwarta była już pod dyktando gospodarzy. Mimo próby gonienia, głównie za sprawą Obie Trottera, który w cały meczu uzbierał solidne double-double (18 punktów, 10 asyst), gospodarze kontrolowali wynik, a także przebieg meczu, nie pozwalając zbliżyć się radomskim Smokom i ostatecznie powiększając przewagę do szesnastu punktów.

Nadzieje odżyły w połowie trzeciej odsłony. Radomianie zbliżyli się do zielonogórzan na jedenaście punktów, ale na odpowiedź gospodarzy nie musieliśmy długo czekać. Po kilku skutecznych akcjach przewaga „zielonych” wzrosła do niemalże dwudziestu punktów, by ostatecznie zakończyć kwartę wynikiem 29:27.

Ostatnia kwarta była już tylko formalnością. Stelmet Enea BC Zielona Góra, po niezwykle ofensywnym meczu, pokonał ROSĘ Radom i awansował na fotel lidera Energa Basket Ligi.

Mecz statystycznie był zdecydowanie dla gospodarzy. Miażdżącą przewagę Stelmet osiągnął w zbiórkach (46 do 30) i asystach (32-19), a także w skuteczności, bowiem koszykarze z Zielonej Góry trafili aż 70% rzutów za 2. My możemy pochwalić się większą ilością skutecznych bloków.

Na kilka ciepłych słów zasługuje z pewnością wspomniany wcześniej Obie Trotter, a także Carl Lindbom, który po raz kolejny zanotował dobry wynik, kończąc mecz z dorobkiem 18 punktów.

Gratulujemy naszemu dzisiejszemu przeciwnikowi i życzymy wszystkiego najlepszego w Nowym Roku, w szczególności na arenie międzynarodowej.

W Zielonej Górze nie wystąpili Filip ZegzułaArtur Mielczarek. O ile na występ Artura istnieje cień nadziei w kolejnej konfrontacji, o tyle na Filipa z powodu poważniejszej kontuzji liczyć nie możemy. Do walki o ligowe punkty wracamy 3 stycznia, kiedy to na własnym parkiecie podejmiemy GTK Gliwice.

Stelmet Enea BC Zielona Góra – ROSA Radom 99:71 (22:15, 26:17, 29:27, 22:12)

Stelmet: Šakić 17 (1), Hrycaniuk 14, Starks 13 (2), Zamojski 11 (3), Devoe 7, oraz Planinić 18, Mokros 9 (1), Matczak 4, Traczyk 4, Sokołowski 2, Koszarek 0, Mąkowski 0.

ROSA: Trotter 18 (3), Lindbom 18 (1), Neal 12 (1), Parzeński 10, Piechowicz 5, oraz Wątroba 6, Wall 2, Szczypiński 0, Tyszka 0, Ziółko 0.