Niezwykle ważne zwycięstwo odniósł u progu 2019 roku zespół ROSY Radom. Przed własną publicznością, w efektowny sposób, pokonał sąsiada z tabeli Energa Basket Ligi – GTK Gliwice. – To był najlepszy mecz w naszym wykonaniu, w tym sezonie – ocenił postawę swojej drużyny trener Robert Witka.

Trudno się ze szkoleniowcem ROSY nie zgodzić. Praktycznie od samego początku, koszykarzom z Radomia wychodziło niemal wszystko. Agresywna obrona uniemożliwiała rozwinięcie skrzydeł gliwickim strzelcom, za to radomianie byli bardzo skuteczni. Brylował zwłaszcza Carl Lindbom, który nie tylko trafiał z dystansu, ale w ekwilibrystyczny sposób wykańczał także akcje „jeden na jednego”.

Ręce same składały się do oklasków, kiedy grą ROSY dowodził Obie Trotter. Amerykański rozgrywający, albo fantastycznymi podaniami otwierał drogę do kosza Jakubowi Parzeńskiemu i Wojciechowi Wątrobie, albo tak rozciągał defensywę rywali, że z otwartych pozycji korzystali Artur Mielczarek i Marcin Piechowicz.

Dodatkowo, po przerwie, a właściwie w ostatniej sekundzie trzeciej kwarty „otworzył się” Mateusz Szczypiński, a i C.J. Neal pokazał, że punkty zdobywać potrafi. Znakomitą zmianę dał ponadto Daniel Wall, który świetnie radził sobie z wyższymi rywalami po obu stronach parkietu.
Bardzo wysoka przewaga spowodowała, że Robert Witka, puścił w bój także „Młode Smoki”. We własnej hali zadebiutował w najwyższej klasie rozgrywek Norbert Ziółko, minuty dostał też Krystian Tyszka.

– Zagraliśmy dokładnie tak, jak sobie założyliśmy. To napawa sporym optymizmem na przyszłość – podsumował Robert Witka.

ROSA Radom – GTK Gliwice 91:72 (23:14, 22:20, 23:13, 23:25)
ROSA: Lindbom 24 (4), Neal 12 (1), Parzeński 12, Mielczarek 8 (2), Trotter 5 (1), oraz Piechowicz 10 (2), Szczypiński 8 (2), Wall 8, Wątroba 4, Tyszka 0, Ziółko 0.
GTK: Piechowicz 19 (2), Lachance 10 (2), Kiwilsza 7 (1), Dodd 4, Mack (1), oraz Morgan 10, Robak 8 (1), Washington 7, Radwański 4, Słupiński 0, Szlachetka 0.