Ostre strzelanie ze strony Polpharmy Starogard Gdański zaaplikowała na Kociewiu ROSA Radom. Nasze Smoki walczyły co prawda do końca, ale straty były zbyt duże, żeby można było je odrobić w końcówce spotkania, kiedy gospodarze znów skutecznie skontrowali.

Czasem zdarzają się mecze, że jednemu zespołowi wychodzi niemal wszystko, a drugi niewiele może na taki stan rzeczy poradzić. Tak było właśnie w Starogardzie Gdańskim. Polpharma świetnie otworzyła mecz, grała szybko i bardzo skutecznie. Gospodarze aż dziewięć razy trafili zza łuku przed przerwą z czego siedem celnych strzałów oddali: Justin Bibbins (3-3) i Tre Bussey (4-5), wykorzystywali też błędy ROSY w obronie. Pokazali dobitnie, że ofensywa jest ich najmocniejszą stroną.

Radomianie miewali nieco lepsze momenty, ale generalnie nie mogli znaleźć recepty na świetnie dysponowane Kociewskie Diabły. Dobrze, że Marcin Piechowicz miał dobrze nastawiony celownik, bo inaczej statystyka rzutów z dystansu wyglądałaby do przerwy naprawdę kiepsko.

Nie po raz pierwszy w tym sezonie, ROSA pokazała charakter. Nie zatrzymała ataku rywala, ale sama zdecydowanie zwiększyła skuteczność, szczególnie za trzy punkty. Dobre zmiany dali: Daniel WallMateusz Szczypiński, swoje dołożyli: Marcin Piechowicz, Artur MielczarekCarl Lindbom. Radomianie zeszli na -11, ale Polpharma zakończyła kwartę zrywem 8-0 i minimalnie, ale jeszcze zwiększyła przewagę.

Podobnie było w ostatniej odsłonie widowiska, kiedy radomianie znów zmniejszyli straty i znów decydujący, zabójczy szturm w końcówce przeprowadziły Kociewskie Diabły.

POLPHARMA STAROGARD GDAŃSKI – ROSA RADOM 107:86 (24:15, 30:22, 32:20, 21:19)
Polpharma:
Bibbins 24 (6), Bussej 21 (5), Gołębiowski 16 (1), Kemp 16, Młynarski 2 oraz Prahl 13, Hicks 8 (2), Struski 5, Brenk 2, Dzierżak 0, Załucki 0.
ROSA: Lindbom 27 (4), Mielczarek 13 (3), Trotter 9 (1), Neal 6, Parzeński 4 oraz Piechowicz 14 (4), Wall 8 (2), Szczypiński 5 (1), Tyszka 0, Wątroba 0, Ziółko 0.