Naprawdę bardzo niewiele zabrakło, żeby Hydrotruck Radom sprawił sensację i pokonał naszpikowany gwiazdami Energa Basket Ligi, Polski Cukier Toruń. O wygranej aktualnego wicemistrza Polski zadecydowała dopiero dogrywka, do której Radomskie Smoki doprowadziły heroiczną, wręcz bohaterską walką.

Początek nie zapowiadał emocji, bo radomianie bardzo kiepsko weszli w mecz, niemal zupełnie oddając pole rywalom.
– Wyglądało to tak, jakby nieobecność Kuby Parzeńskiego była absolutnym powodem do tego, że nie uda nam się nawiązać walki z faworytem. Pierwsza kwarta była zła w naszym wykonaniu, ale potem pokazaliśmy charakter, zostawiliśmy serce, wielka szkoda, że nie wyrwaliśmy zwycięstwa, bo była to kwestia jednego celnego rzutu, jednej skutecznej obrony. Dziękuję chłopakom za tę determinację, za podjęcie rękawicy, za zostawienie zdrowia na boisku – podkreślał po meczu trener HydroTrucku Robert Witka.

Ta szaleńcza pogoń zaczęła się po przerwie, kiedy gospodarze zaczęli twardo bronić i zdecydowanie otworzyli się w ataku. Zaczęli od stanu 15:1, a potem niesieni dopingiem publiczności, odrabiali straty punkt po punkcie. W regulaminowym czasie gry nie wyszli na prowadzenie, ale penetracja Obiego Trottera dała dogrywkę.

Dodatkowy czas gry to była wielka loteria, bo obu drużynom brakowało zimnej krwi. HydroTruck pierwszy raz w pojedynku prowadził, ale w decydujących akcjach zabrakło szczęścia.
Niemniej, zespół z Radomia pozostawił po sobie bardzo pozytywne wrażenie, które przed wyjazdem na arcyważny mecz ze Spójnią Stargard ma niebagatelne znaczenie.

HYDROTRUCK RADOM – POLSKI CUKIER TORUŃ 85:87 (10:26, 22:25, 28:16, 18:11, d. 7:9)
HydroTruck:
Trotter 17 (1), Mielczarek 17 (3), Sanadze 11 (1), Lindbom 7, Wątroba 2 oraz Neal 14 (1), Piechowicz 11 (3), Wall 6, Szczypiński 0.
Polski Cukier: Mbodj 14, Cel 13 (1), Umeh 10 (2), Lowery 10 (2), Gruszecki 9 (1), oraz Diduszko 12, Sulima 6, Wiśniewski 6 (2), Kulig 4, Śnieg 3.

Foto: ALEKSANDRA KRZEMIŃSKA, RadomSport.pl