Nie zawsze wszystko wychodziło, błędów też HydroTruck Radom nie uniknął, ale ogromna wola walki, ambicja, determinacja i wsparcie publiczności, dały arcyważne zwycięstwo nad AZS-em Koszalin. To drugi w ostatnim czasie, milowy krok w kierunku pozostania w Energa Basket Lidze.

Może końcowy wynik na to nie wskazuje, ale mecz był pełen emocji, zwrotów sytuacji i niewiadomej, niemal do samego końca. Lepiej rozpoczęli go Akademicy, którzy korzystając ze swojej najgroźniejszej broni – rzutu za trzy punkty – zbudowali pokaźną przewagę już w pierwszej kwarcie.

Potem HydroTruck stanął jednak na wysokości zadanie. Może nie wychodziło wszystko, piłka nie zawsze chciała wpadać do kosza, ale radomianom należą się przede wszystkim wielkie brawa za grę obronną. W dużym stopniu „odcięty” został Torey  Thomas, któremu życie „umilali” Obie TrotterMarcin Piechowicz. W ataku otworzył się Duda Sanadze, który ostatecznie zanotował aż 33 punkty, a ofiarnie walczyli Artur MielczarekDaniel Wall.

Powoli, systematycznie i bardzo konsekwentnie, gospodarze odrabiali straty. Dobre zmiany dali Carl LindbomAdrian Bogucki, dzięki czemu wykorzystane zostały przewagi pod koszem. Nasz młody środkowy mógł trochę lepiej zachować się w ofensywie, wtedy jego występ można byłoby uznać za bardzo dobry. Niemniej, osiem zbiórek w nieco ponad 13 minut, też robi wrażenie.

Grający z ogromnym poświęceniem, koszykarze z Radomia „zamęczyli” rywali. Trener AZS-u Marek Łukomski miał ograniczone pole manewru, ale przecież wcześniej – w meczach z Polpharmą Starogard Gdański, Anwilem Włocławek i TBV Startem Lublin – ten wąski skład okazał się atutem zespołu z Koszalina. Tym razem HydroTruck na to nie pozwolił!

HYDROTRUCK RADOM – AZS KOSZALIN 91:78 (16:27, 28:20, 17:10, 30:21)
HydroTruck: Sanadze 33 (5), Piechowicz 11 (1), Trotter 9, Mielczarek 7 (1), Williams 3 oraz Lindbom 11, Neal 8 (2), Wall 7 (1), Bogucki 2.
AZS: Thomas 20 (5), Surmacz 17 (3), Bochno 10 (2), Brandon 8, Fraser 6 oraz Czujkowski 14 (1), Jarecki 3.