Dwie, bliskie perfekcji kwarty w wykonaniu HydroTrucku Radom dały mu zwycięstwo nad Miastem Szkła w Kroście, co praktycznie daje naszej drużynie pozostanie w Energa Basket Lidze na kolejny sezon! To był wspaniały triumf determinacji, walki, ale również rozwiązań taktycznych i umiejętności czystko koszykarskich.

Gdyby wyjąć z tego pojedynku drugą kwartę, możnaby śmiało stwierdzić, że HydroTruck rozegrał najlepsze w sezonie spotkanie. Na pewno natomiast można powiedzieć, że był to najlepszy mecz naszego teamu na wyjeździe.

Otwarcie było kapitalne, bo radomianie brylowali zarówno w ataku, jak i w obronie. Początkowo swoje atuty w ataku zaprezentował Jarvis Williams, potem stopniowo dołączali do niego: Obie Trotter, Artur Mielczarek i Duda Sanadze. Rewelacyjną robotę w obronie wykonywał Marcin Piechowicz, przy którym lider gospodarzy Jabarie Hinds, zupełnie nie mógł rozwinąć skrzydeł.

Świetną zmianę dał Filip Zegzuła, który wrócił po prawie czteromiesięcznej przerwie i koniec końców, zaliczył bardzo dobry mecz. On także nie dał pograć Hindsowi, do tego dołożył rozwagę i dwie niezwykle ważne „trójki”. Raz tylko radomski obóz zamarł, kiedy przy wejściu pod kosz, nasz gracz został sponiewierany przez obrońcę z Krosno, ale na szczęście na strachu się skończyło.

Wypracowaną w pierwszej kwarcie przewagę, goście z Radomia roztrwonili jednak w okagnieniu w drugiej odsłonie widowiska. Przegrywali nawet 38:44, ale tuż przed przerwą zareagowali najlepiej jak tylko mogli. Przywołany do porządku przez Roberta Witkę, radomski strzelec Duda Sanadze, zaczął grać dla zespołu, wreszcie sporo wniósł Carl Lindbom, dzielił i rządził Obie Trotter. Tylko na występ Cullena Neala lepiej spuścić zasłonę milczenia…

W drugiej połowie HydroTruck udzielił już miejscowym prawdziwie bolesnej lekcji koszykówki. Ręce same składały się do oklasków za determinację w obronie i skuteczność w ataku. Wyglądało to jak egzekucja, a radomianie byli lepsi od rywala o co najmniej klasę. Dopiero kiedy przewaga wzrosła do 25. punktów i mecz był rozstrzygnięty, nieco spuścili z tonu. Zresztą na placu gry pojawili się: Wojciech Wątroba, Krystian Tyszka i na powrót – będący jednak nieco poza teamem – C.J. Neal, a gospodarze nieco poprawili swoje indywidualne statystyki, co chyba tylko dla nich miało w tym momencie jakiekolwiek znaczenie.

MIASTO SZKŁA KROSNO – HYDROTRUCK RADOM 76:92 (16:29, 28:16, 11:28, 21:19)
Miasto Szkła:
Krefft 23 (5), Hinds 17 (3), Alexis 12, Loveridge 9 (3), Bojanowski 2 oraz Put 9, Oczkowicz 2, Sekulović 2, Grochowski 0, Szczypiński 0.
HydroTruck: Williams 24 (1), Mielczarek 21 (5), Trotter 15 (3, 15 asyst!), Sanadze 15 (2), Piechowicz 0 oraz Zegzuła 8 (2), Lindbom 7, Wątroba 2, Neal 0, Tyszka 0, Wall 0.