Zespół HydroTricku Radom nie stanął na wysokości zadania i to MKS Dąbrowa Górnicza mógł się cieszyć ze zwycięstwa w hali MOSiR. – Mojej drużynie zabrakło pełnej determinacji, woli walki, a chyba i koncentracji. Wszystkie te cechy wykazywała ekipa gości i dlatego wygrała – stwierdził trener HydroTrucku Radom Robert Witka.

Co stało się niemal tradycją, radomianie niezbyt dobrze rozpoczęli mecz. Mnożyły się straty, brakowało skuteczności w ataku, obrona też nie stała na najwyższym poziomie. Grający agresywnie MKS, choć nie grał wielkiego meczu, wykorzystywał swoje przewagi i punktował regularnie. Sytuacja taka utrzymała się aż do przerwy, ale po niej wyszedł odmieniony HydroTruck.

Wreszcie w grze drużyny z Radomia widać było waleczność, pomógł doping publiczności i strata została odrobiona w okamgnieniu. Gospodarze wyszli nawet na prowadzenie 46:44, a potem trwała wymiana punt za punkt.

Niestety dla miejscowych, taki obraz gry nie utrzymał się długo. Więcej charakteru wykazali goście z Dąbrowy Górniczej, a Adris de Leon, Cleveland Melvin, Mathieu Wojciechowski i Mateusz Zębski walczyli niemal do upadłego. To dało różnicę i końcowe zwycięstwo MKS-owi.

W HydroTrucku, indywidualnie niezły występ zaliczył Jarvis Williams, który uzbierał double-double na poziomie 16 punktów i 11 zbiórek. Drużynowo wyglądało to o wiele słabiej, ot choćby w rzutach za trzy punkty, radomianie trafili zaledwie 4 z 20, a chwały nie przynosi też skuteczność z linii rzutów wolnych (9 z 18)…

HYDROTRUCK RADOM – MKS DĄBROWA GÓRNICZA 65:76 (17:21, 17:23, 21:14, 10:18)
HydroTruck: Sanadze 20 (1), Williams 16, Mielczarek 5 (1), Piechowicz 3 (1), Trotter 2 oraz Lindbom 9 (1), Bogucki 6, Neal 2, Zegzuła 2, Wall 0.
MKS: De Leon 17 (2), Wojciechowski 15 (2), Melvin 12 (2), Richardson 6, Gabiński 4 oraz Deng 12 (1), Zębski 10, Kobel 0