Zespołowość była kluczem do sukcesu, jakim bez dwóch zdań było wyjazdowe zwycięstwo z Legią Warszawa. HydroTruck Radom był waleczny i skuteczny. Był widowiskowy i efektywny. Był zwycięski, bo każdy z zespołu dołożył cegiełkę do wygranej!

Przez cały tydzień trwały intensywne przygotowania w HydroTrucku pod kątem meczu z Legią. Najpierw były rozmowy, analiza porażki w Toruniu, a każdego dnia ciężkie treningi i dostosowania taktyczne. Nade wszystko miała być jednak w Warszawie koncentracja i bitwa od pierwszej do ostatniej sekundy meczu.

I na zapowiedziach się nie skończyło! Co prawda początek spotkania należał do Legii, ale grę w ataku pociągnął najpierw Obie Trotter (trzy „trójki” w pierwszej kwarcie), a potem rewelacyjną zmianę dał Adrian Bogucki. Radomianie zatrzymali Legię w ataku, a sami zaczęli pokaz zespołowego basketu. Kolejne impulsy z ławki dawali: Filip ZegzułaMarcin Piechowicz, dobrą robotę robił Artur Mielczarek, a ze zdwojoną energią wrócił na parkiet Rod Camphor (zszedł wcześniej po faulu technicznym), który był nie do zatrzymania.

HydroTruck bardzo konsekwentnie budował przewagę, dobrze czując się właściwie w każdej strefie boiska. Na szczególną uwagę zasługuje dyspozycja strzelecka radomian, którzy aż 15 razy trafili zza łuku (na 27 prób), rzadko pudłowali z półdystansu i spod kosza, i gdyby jeszcze trochę pewniej wykorzystywali rzuty wolne…

W każdym razie w trzeciej kwarcie było już 56:34 dla ekipy z Radomia, a gra wyglądała naprawdę fajnie. Legia zaliczyła co prawda serię 10:0, ale szybka reakcja naszej drużyny ostudziła ofensywne zapędy gospodarzy. Do końca meczu, HydroTruck miał już pełną kontrolę, zwyciężył zasłużenie i bardzo pewnie.

LEGIA WARSZAWA – HYDROTRUCK RADOM 76:90 (20:24, 12:21, 17:22, 27:23)
Legia:
Finke 19 (4), Matczak 12, Brandon 8 (2), Nowerski 5, Belemene 2 oraz Kowalczyk 12 (1), Nizioł 9 (3), Kuźkow 5 (1), Linowski 3, Kiwilsza 1, Sączewski 0.
HydroTruck: Camphor 20 (3), Trotter 17 (4), Mielczarek 11 (2), Lindbom 8 (1), Odigie 0 oraz Zegzuła 12 (2), Piechowicz 11 (3), Bogucki 11, Wall 0, Lewandowski 0, Wątroba 0.

Fot. Marcin Bodziachowski