Bardzo efektowną, ale przede wszystkim efektywną koszykówkę zaprezentował HydroTruck Radom w starciu z GTK Gliwice. Truckersi wygrali wysoko i zasłużenie dając dużą radość zgromadzonej w hali MOSiR publiczności (no może poza kibicami z Gliwic). To było prawdziwe „ładowanie” – jak napisali na transparencie radomscy kibice – przed Suzuki Pucharem Polski.

Początkowo nie wszystko układało się po myśli radomian, bo rywale trafili dwie „trójki” na otwarcie meczu i przez długi czas utrzymywali minimalną przewagę. Na dłuższą HydroTruck nie pozwolił, a jeszcze przed przerwą uruchomił swoją najgroźniejszą broń – rzuty z dystansu. Zza łuku trafiali: Obie Trotter, Filip Zegzuła, nieco później Rod Camphor, a rewelacyjną zmianę również pod tym kątem dał Marcin Piechowicz.

Gospodarze, naprawdę dobrze grali też w defensywie. Efektem takiej postawy był naprawdę szybki odjazd i praktycznie zamknięcie meczu w trzeciej kwarcie. Trzeba w tym miejscu podkreślić dobrą postawę podkoszowych: Adriana BoguckiegoCarla Lindboma, którzy wypracowywali przewagi w „pomalowanym”.

Grę HydroTrucku świetnie się oglądało. Radomianie zaprezentowali zespołową koszykówkę i wiele akcji, po których ręce same składały się do oklasków.

Kiedy na tablicy wyników pojawił się rezultat 89:64, do gry weszły głębokie rezerwy i wtedy GTK zdołał odrobić jeszcze osiem punktów. To także pokazało, że przed wieloma graczami jeszcze dużo pracy.

HYDROTRUCK RADOM – GTK GLIWICE 89:71 (19:20, 20:12, 27:16, 23:23)
HydroTruck:
 Camphor 22 (3), Trotter 18 (4), Bogucki 12, Lindbom 10 (1), Mielczarek 5 (1) oraz Piechowicz 13 (3), Zegzuła 9 (1), Wall 0, Stankowski 0, Lewandowski 0, Wątroba 0.
GTK: Henson 14 (1), Furstinger 13, Szlachetka 12 (4), Tabb 7 (2), Diduszko 5 (1) oraz Mijović 13, Radwański 7, Hałas 0, Majewski 0, Słupiński 0, Radoń 0.