HydroTruck Radom mocno „posypał się” w drugiej kwarcie, wysoko ją przegrał i w efekcie zanotował wyraźną, wyjazdową porażkę z Eneą Astoria Bydgoszcz. Szkoda, bo przez pozostałe części meczu, Truckersi byli równorzędnym rywalem dla gospodarzy.

Przez znaczną część pierwszej odsłony widowiska, to radomianie dyktowali warunki gry na parkiecie. Dobrze otworzył spotkanie Adrian Bogucki, jak należy spisywali się amerykańscy obwodowi: Obie TrotterRod Camphor. Udane wejście zaliczył też Wojciech Wątroba, efektownie zdobywając punktu po zagraniu pick and roll z Trotterem. Niestety, później okazało się, że były to jedyne punkty naszych graczy wchodzących z ławki…

Dramat HydroTrucku nastąpił w drugiej kwarcie. W ofensywie nie wychodziło nic, a co gorsze, posypała się również defensywa. Astoria napędzała szybki atak w dość łatwy sposób zdobywając kolejne punkty i budując znaczącą przewagę. Na nic zdawały się przerwy brane przez radomskiego trener Roberta Witkę. Bydgoszczanie grali jak w transie i na przerwę schodzili mając 23 „oczka” do przodu.

Dobrze, że Truckersi się nie poddali, dobrze, że niwelowali przewagę, ale odrobić strat już nie zdołali. Zabrakło wielu rzeczy, żeby tak się stało, nie ma sensu ich teraz wymieniać. Playoffy niebezpiecznie się oddalają, ale mimo wszystko „dopóki piłka w grze”…

ENEA ASTORIA BYDGOSZCZ – HYDROTRUCK RADOM 80:66 (24:23, 30:8, 12:22, 14:13)
Astoria:
Chyliński 14 (3), Walton 14, Clyburn 10 (2), Zębski 7, Kemp 4 oraz Frąckiewicz 13, Aleksandrowicz 8 (2), Sina 5 (1), Michał Nowakowski 3 (1), Marcin Nowakowski 2, Szyttenholm 0.
HydroTruck: Camphor 22 (4), Bogucki 16, Lindbom 11 (1), Trotter 8 (2), Piechowicz 7 (1) oraz Wątroba 2, Wall 0, Lewandowski 0, Zegzuła 0, Mielczarek 0.